czwartek, 23 lipca 2009

Cetelem - Signum temporis

Poprzedni post udało mi się zamieścić zanim zakończyłem rozmowę telefoniczną...

Cetelem

Dzwoniłem przed chwilą do banku Cetelem (kredytują mi mój aparat fotograficzny, a ostatnio przysłali mi kartę kredytową). No i wiszę na telefonie, bo "wszyscy konsultanci są zajęci". No i obok muzyczki puszczają mi reklamy. Jedna z nich:

Czekają Cię niespodziewane wydatki? Zamów naszą kartę...
Tak, specjalna oferta dla wróżek...

niedziela, 19 lipca 2009

Chcesz przeżyć? Kup voucher!

Byłem w sobotę w empiku. Stałem przy kasie, czekając, aż kasjerka wróci z zaplecza, na które się udała w celu rozmienienia moich pieniędzy. Wróciła po około dziesięciu minutach. Powiedziała: "Przepraszam, ale kierownik długo dochodził." Ledwo powstrzymałem się od riposty. Ale ja nie o tym.

Jak tak sobie czekałem przy kasie, moją uwagę zwrócił stojak firmy wyjatkowyprezent.pl. Można tam kupić prezenty w stylu przejazd Porsche, skok ze spadochronem, jazda quadem, i tak dalej. Wywieszona była instrukcja postępowania z takim prezentem. Zaintrygował mnie zwłaszcza punkt pierwszy:

środa, 8 lipca 2009

Pan Pospieszalski - tym razem krótko

Krótko, bo jestem w pracy i mam wystarczająco wiele powodów, żeby się denerwować. A skomentowanie tego na pewno podniosłoby mi ciśnienie.



Ja powiem tylko tyle, że osobiście czuję się urażony i obrażony tym tekstem.

sobota, 4 lipca 2009

O żydach i Żydach

Kontynuując wątek językowy - kolejne słowo, które wielu osobom sprawia problemy. A raczej dwa słowa, między którymi granica jest dość cienka: "Żyd" i "żyd". Dlaczego o tym piszę? Bo bardzo dawno w żadnej gazecie, na żadnym portalu, w żadnym miejscu nie spotkałem się z tym drugim słowem; wszędzie jest wyłącznie to pierwsze.


Definicja rzeczywiście jest kłopotliwa. Za Wikipedią:
Zgodnie z zasadami języka polskiego, w którym nazwy narodowości zapisywane są tzw. dużą literą, a nazwy wyznawców poszczególnych religii - małą, na określenie członka narodu żydowskiego, niezależnie od wyznania takiej osoby, używane jest słowo Żyd, natomiast wobec wyznawcy judaizmu stosuje się zapis żyd.
W rzeczywistości często istnieją Żydzi, niebędący żydami, zaś żydów niebędących Żydami w zasadzie nie ma, gdyż jednym z warunków bycia żydem jest posiadanie przodków Żydów.
Z drugiej strony, autorzy Słownika wyrazów kłopotliwych piszą, żeby w razie wątpliwości używać formy pisanej wielką literą.

Często jednak mam wrażenia, że redaktorzy ulegają zbytniej poprawności politycznej i - na wszelki wypadek - nie mają wątpliwości i zawsze to słową piszą przez wielkie Ż. Kilka tygodni temu czytałem w "Polityce" artykuł, gdzie o żydach pisano właśnie wyłącznie w kontekście ich religii, a nie narodowości.

Bardzo bym chciał, żeby oba słowa pozostały w języku polskim. Do tego jednak wymagane jest większa świadomość tych, którzy nim się posługują.

czwartek, 2 lipca 2009

O pedofilii pod kątem języka

Jak powszechnie wiadomo, lubię się czepiać szczegółów, zwłaszcza jeżeli szczegóły te dotyczą kwestii językowych. I jestem w tym temacie konserwatywny. Dlatego nie podoba mi się, że zostało dopuszczone użycie słowa "spolegliwy" w znaczeniu "taki, który łatwo ustępuje". Nie podoba mi się. Nie znoszę, gdy ktoś używa słowa "bynajmniej" w znaczeniu "przynajmniej". Nie znoszę.

A ostatnio zaczęło denerwować mnie używanie słowa "pedofilia" do określenia kontaktów płciowych z osobami poniżej 15. roku życia (bo o takiej granicy mówi artykuł chyba 200 kodeksu karnego). Tak więc ja powiem, że ja się z tym nie zgadzam. I wiem, że to będzie bardzo niepoprawne politycznie. Dlaczego? Bo dla mnie pedofilia jest określeniem na jedną z parafilii seksualnych. Pedofil osiąga satysfakcję seksualną wyłącznie przez kontakt z osobami w wieku przedpokwitaniowym (pokwitanie zaczyna się na ogół w wieku 9-14 lat).

O co mi chodzi? O to, że granicą między pedofilią a niepedofilią nie jest wiek; jest nią stopień dorosłości osoby, do której czuje się pociąg. Obawiam się jednak, że wielu osobom trudno będzie przestać nazywam pedofilem mężczyznę, który na przykład przespał się z trzynastolatką wyglądającą jak siedemnastolatka. Mnie nie będzie trudno. Ja takiego kogoś pedofilem nie nazwę.