niedziela, 22 lutego 2009

Shanties 2009 - koncert urodzinowy Jurka Porębskiego oraz koncert finałowy

I koniec Shanties 2009.


Dzisiaj postanowiłem udać się na dwa koncerty. Pierwszy z nich odbył się z okazji 70. urodzin Jurka Porębskiego, żywej legendy polskiej sceny szantowej. Nie będę się rozpisywać - było wesoło, miejscami podniośle i uroczyście, śmiesznie i ironicznie, i w ogóle bardzo sympatycznie. Widać było, jak wielka zażyłość łączy Jubilata z wykonawcami (a szczególnie tymi płci żeńskiej).

Bardzo podobał mi się krótki występ p. Ani Sojki, która podobno 23 lata temu wystąpiła na Shanties jako pierwsza kobieta. Jeśli to rzeczywiście było wtedy, to ona nie wygląda na swój wiek.



A na końcu miał jeszcze miejsce kolorowy i żywy jak zwykle występ Starych Dzwonnic:



Drugi dzisiejszy koncert to koncert finałowy.
Zobaczyliśmy więc (ponownie) Orkiestrę Samanta wraz z Les dièses:


Bardzo żywy i energiczny występ z muzyką, która szantami może do końca nie jest, ale ma pełne prawo do pokazania na tym festiwalu.

No i nagrody, czyli najważniejsza część koncertu finałowego:
  • Najlepsza współczesna piosenka żeglarska: Andrzej Korycki "Plasterek cytryny i ja". Ładna piosenka, ale czy taka "współczesna"?
  • Debiut: Brasy. Jak pisałem już wcześniej, nie podobał mi się ich występ.
  • Autentyzm i wysoki poziom wykonania: Cztery Refy i Simon Spalding. Ładnie razem występowali i pokazali coś nowego.
  • Najlepszy tekst piosenki: Mirosław Kowalewski "A Anioł mój ma...".
  • Wierność szancie klasycznej: Qftry. Tak!
  • Najsympatyczniejsza wykonawczyni: Izabela Puklewicz. Nie! (Byłem na "tak!" do wczoraj do momentu, gdy usłyszałem ją we Flash Creep).
  • Największa przebyta ilość mil morskich: Simon Spalding.
  • Grand Prix: Qftry. Tak!
  • Wyróżnienie: Prawdziwe Perły. Zdecydowanie nie. Nie podobał mi się ich występ; w ogóle nie pasował do reszty...
  • Nagroda publiczności: Nor Folk. Czyżby więc weterani z Psiej Wachty jednak się poprawili? A może ich poprzedni występ to był tylko wypadek przy pracy? Chyba trzeba będize się przekonać naocznie i nausznie.
Tyle, jeśli chodzi o Shanties w tym roku. Bo mam nadzieję, że o szantach w ogóle jeszcze zdarzy mi się napisać.

Aha, więcej zdjęć jest tutaj.

Brak komentarzy: