poniedziałek, 22 września 2008

Kraftwerk

Udało mi się być wczoraj na koncercie Kraftwerk. Wszystko dzięki Katii, od której dostaliśmy bilety na finał festiwalu Sacrum Profanum. Dla mnie było to pierwsze uczestnictwo w tym festiwalu, a przy okazji i pierwsza wizyta w dawnej Hucie im. Tadeusza Sendzimira (d. W.I. Lenina). Nocna jazda autobusem przez dużą część terenu huty - naprawdę ciekawe uczucie. Przystanek przy oświetonej na fioletowo ocynowni. I wnętrze wielkiej hali (choć jest to jedna z mniejszych na terenie kombinatu), omiatane różnymi światłami.


Ale - koncert. Dźwięki "Die Mensch-Maschine". Rozsunęła się kurtyna. Cztery konsole, a za nimi czterech ubranych na czarno trochę już starszych panów z laptopami. I tyle. Nic więcej. Oprócz ekranu za ich plecami. I grali (odtwarzali?) większość ze swoich największych przebojów. Czyli "Autobahn", "Das Modell", "Tour de France", "Trans-Europe Express", "Neon Licht"... Wszystko w bardzo prostej, ale niezwykle silnie oddziałującej oprawie graficznej - duże, proste litery, filmy sprzed kilkudziesięciu lat, symbole...

Teksty. Wydawałoby się, że są banalne. W dowolnym języku. No bo jak to brzmi:
Jestem operator i mam mini-kalkulator.
Ja dodaję, odejmuję, kontroluję, komponuję.
Brzmi banalnie i infantylnie. Ale jeżeli do tych słów dodać głośną, rytmicznę muzykę, która - jak to muzyka elektroniczna wchodząca w techno - wprowadza słuchaczy w trans, można otrzymać coś, co po prostu jest niezwykle efektowne. 

Przerwa. Po przerwie "Die Roboter". Ale za pulpitami nie ma już zespołu. Są - zgodnie z nazwą utworu - roboty. Korpusy na chudziutkich nóżkach, z mechanicznymi ramionami i z głowami z manekinów. I ruszają się tak, jakby to one tworzyły muzykę. Świetne wrażenie.

Z utworów Kraftwerk zabrakło mi jedynie "Metropolis". Ale nic to. Koncert naprawdę był bardzo interesujący. I jakże inny od tych, na których byłem, gdzie wykonawcy przynajmniej próbowali nawiązać kontakt z widownią. Tutaj tego nie było - zespół sobie, publiczność sobie. Co nie przeszkadzało jednak nam bawić się doskonale.

Brak komentarzy: