sobota, 7 czerwca 2008

Koncert Sąsiadów

Byliśmy wczoraj na koncercie Sąsiadów w Starym Porcie. Na początku wielka wpadka - koncert miał rozpocząć się o 1930, zaczął się tak naprawdę koło 2100. Brakowało kabli, wtyczki były niekompatybilne, zaczęli w końcu grać na osobistych kablach Boskiego Marcina... No, ale nic to.

Zostaliśmy tylko na dwóch setach (dla uściślenia - w liczbie pojedynczej "ten set", nie "ta seta"), ale i tak koncert był niezwykle udany. Byłem strasznie zaskoczony liczbą widzów - w dobrych czasach na koncertach Psiej Wachty było trzy razy tyle ludzi. Ale dzięki temu było w miarę luźno.

Pierwszy raz - oprócz finału Shanties, gdzie wykonali tylko jedną piosenkę - mieliśmy okazję usłyszeć ich na żywo. Grali naprawdę bardzo przyjemnie, mieli dobry kontakt z publicznością. Ciekawy dobór instrumentów - Dominika gra na co najmniej sześciu różnych rodzajach fujarek!

Dawno nie byliśmy na tak dobrym koncercie szantowym, który był tak żywiołowy i ciekawy muzycznie. Wnioski są dwa - będziemy wybierać się na ich kolejne koncerty, a przy najbliższej okazji trzeba będzie zakupić ich płyty.

Brak komentarzy: