sobota, 17 maja 2008

Dieta, ach dieta...

Zbierałem się już chwilę, żeby napisać posta o diecie. Teraz mam możliwość - wyniki do pracy magisterskiej właśnie się generują w tle, nowy odcinek Battlestar Galactica się ściąga, a ja mam chwilę dla bloga.

No więc tak - parę lat temu ważyłem tyle, ile chciałem, ruszałem się wystarczająco i wszystko było wspaniale. Niestety, dopadło mnie zgnuśnienie, brak ruchu, nieodpowiednie jedzenie, siedząca praca i parę innych katastrofalnych czynników. Tym sposobem moja waga bardzo szybko zaczęła odchodzić z optimum.

W momencie, kiedy moja waga niebezpiecznie zbliżyła się do wartości trzycyfrowej (naprawdę!), postanowiłem działać. Ponieważ działa to się pod koniec marca, postanowiłem przeczekać święta wielkanocne oraz wesele znajomych. 31 marca grzecznie i karnie przeszedłem na dietę.

Zdecydowałem się, że w odchudzaniu pomoże mi pan Montignac oraz jego metoda. Bardzo krótko przedstawię, na czym ona polega:

  • Najważniejszy jest indeks glikemiczny potraw (składników), czyli wpływ na poziom glukozy we krwi. Należy jeść te potrawy, których IG jest niskie.
  • Nie można jeść:
    • cukru i wszelkich słodyczy (z wyjątkiem czekolady gorzkiej o zawartości kakao co najmniej 60%)
    • białej mąki i jej przetworów (w tym pieczywa)
    • białego ryżu
    • ziemniaków
    • niektórych owoców i warzyw - ananasów, winogron, kukurydzy
    • piwa
  • Nie należy łączyć ze sobą niektórych produktów
  • Czasami istotna jest pora (a raczej kolejność) jedzenia, np. owoce powinno się jeść tylko przed śniadaniem
  • I trzeba jeść dużo błonnika
Standardowym pytaniem, jakie słyszę, jest: "To co w takim razie jesz?". Spieszę z odpowiedzią. Chleb Wasa pełnoziarnisty, dżemy słodzone fruktozą, ryż ciemny albo basmati, chiński makaron z fasoli. Mięso. Warzywa. Nabiał. Wszystko inne.

Z mojego punktu widzenia na tej diecie najważniejsze jest jedno: nie limituje ona ilości jedzenia! Czyli mogę na obiad zjeść górę kotletów z michą sałatki, na deser wziąć olbrzymią deskę serów i wszystko będzie w porządku! Gdybym miał jeść mniej, niż potrzebuję, a potem chodzić głodnym, zrezygnowałbym z tej diety po paru dniach. A tak - przestrzegam jej w miarę ściśle i obserwuję efekty.

No właśnie, co z efektami. Wszyscy, którym o nich opowiadam, są pod wrażeniem. W ciągu półtora miesiąca schudłem 9 kilogramów. Tak po prostu. Bez wielkich wyrzeczeń, bez niedojadania, bez strasznych ciągot do czegoś zakazanego. Owszem, zdarza mi się mieć ochotę na coś, czego według diety nie powinien zjeść. I zazwyczaj tego nie jem. Ale nie odmówię kawałka tortu podanego z ważnej okazji czy jednego piwa raz na jakiś czas. Stwierdziłem po prostu, że będę trzymać się ogólnych wytycznych i nie dam się przez dietę zwariować.

Podobno ta dieta działa w ten sposób, że po dojściu do swojej optymalnej masy przestaje się chudnąć. Ja wiem, że moje optimum jest jeszcze dobre kilka kilogramów przede mną, ale wiem, że dojście doń nie będzie bardzo trudne. Póki co cieszę się z efektów - takie schudnięcie naprawdę poprawia samopoczucie i samoocenę.

Jeżeli ktoś byłby zainteresowany, posiadamy książkę opisującą tę dietę. Możemy udostępnić i życzyć powodzenia :)

8 komentarzy:

xavex pisze...

moje doświadczenia sa takie:

ja sie zawziąłem od początku maja. Moja dieta to MŻWR: mniej żreć, więcej ruchu ;)

ogolniepo prostu sie ograniczyłem w słodyczach, chipsach, pizzach i szybkim żarciu zazwyczaj spożywanym przy piwie (to ostatnie ma z tego co wiem sporo wspolnego z Twoją dietą: wszystko co je sie z piwem w minimalnym stopniu jest spalane) do tego dodaje ruch. Piłka, troche biegania rower. Bardziej jestem nastawiony na przyspieszenie metaboizmy, niż rezygnowanie z ulubionych potraw ;) aha, ostatni posiłek tak do godz 16. Potem już nic. A do 16 można sie najeść do syta. Zapewniam, że po ciepłym I śniadaniu, potempo zjedzeiu drugiego śniadania, przegryzieniu jablkiem, zjedzeniu obiadu, przegryzieniu innym jabłkiem po 16 nie ma sie w ogole ochoty już jeść :)

nie wolno sie głodzić, bo wtedy spowalnia metabolizm (naturalna reakcja obronna organizmu), trzeba spożywać troche poniżej minimum dziennego i sie ruszac. Wysiłek powinien być krótki i intensywny. Długi jednostajny wysiłek zwiększa wytrzymałość organizmu przez.. m.in. spowolnienie metabolizmu

dobrze robi co 3,4 dni podjeść trochę więcej niż dzienne zapotrzebowanie, to też pomaga podkręcić metabolizm.

efekty: przy wzroście 176 z 79 kb zostało 75 w 16 dni. Szcześliwy będe przy jakichś 70.

Ale tak naprawde, prawdziwe wyzwanie to nie zrzucić 10 kg. Problemem jest utrzymanie tej wagi, gdyż pojawia się syndrom nagradzania się małymi dietetycznymi występkami za schudnięcie, a to prowadzi do przybrania wagi poprzedniej, albo nawet większej.

xavex pisze...

sprostowanie: oczywiście ważę 75 kg a nie kb :) ale informatycy zapewne zrozumieli

Bartek Wasielak pisze...

Co do utrzymania wagi - na diecie Montignac jest tak zwana II faza mająca służyć utrzymaniu wagi. Jest mniej restrykcyjna niż I, podczas której się chudnie, ale swoje zasady również ma.

PS Niestety, moja waga jest jakaś rąbnięta, bo według niej 1 kg to 1000 gramów, a nie 1024. Za każdym razem muszę to sobie przeliczać na odpowiednie jednostki :P

xavex pisze...

jak to było?

na pierwszym roku informatyki student dziwi się, ze kilobajt to nie 1000 bajtów, a na piątym roku da sobie głowę uciąć, że kilometr to 1024 metry ;)

życzę powodzenia w wysiłkach!

Katia pisze...

a kto odkryl te diete? kto? kto? kto? jaaa :))
Bartku, warto tez wspomniec, ze nie tylko sie chudnie, ale poprawia sie wyglad cery, wzmacniaja sie wlosy i paznokcie. i psychika nie szwankuje :))) i nie chce sie spac po poludniu. ja tu tez troszke przytylam, po powrocie do polski wracam na monitego-miejmy nadzieje, ze dozywotnio :)
a tak w ogole, to monitgnac to oksytanskie nazwisko :)

Bartek Wasielak pisze...

Tak, Katiu, kajam się - to wszystko Twoja sprawka. Na swoją obronę mam tylko to, że to Iza przyniosła wytyczne do domu. I to ona jest pierwszą instancją, do której kieruję pytania "wolno czy nie wolno?".

Poza tym - co do cery, paznokci i innych szczegółów - ja jestem mężczyzną, umysłem ścisłym, prawie inżynierem. Jakości cery i paznokci tak łatwo nie zmierzę, jak spadku ciężaru :) Aha, ale jeśli ma mi się poprawić psychika, to ja rezygnuję :P

A co do twórcy - niech ma i nazwisko z Zanzibaru, nic mnie to nie obchodzi ;) Ale ze efekty jestem mu niezmiernie wdzięczny.

Anonimowy pisze...

M. MONTIGNAC. BŁĘDY IG.
BH.41.
MOTTO: Błędy merytoryczne, czyli Indeks Glikemiczny.

CZEKOLADA GORZKA.
Autorzy diet w oparciu o IG interpretują, jakoby IG dotyczył węglowodanów, które spożyte przez człowieka podnoszą odpowiednio poziom cukru we krwi po spożyciu, co kwalifikuje dane produkty w kategoriach: na chudnięcie EW. szczuplenie, na utrzymanie wagi oraz na tzw. tycie.
I tu zauważamy w tabelach z tzw. IG ogromną ilość błędów, które w rzeczywistości są nieprawdą, zwłaszcza wobec ciekawych każdej diety otyłych mieszkańców naszej planety, a głównie błędem wobec chorych na cukrzycę.

Przykład: CZEKOLADA GORZKA, o zawartości kakao minimum 70% jest według tych piewców IG produktem na chudnięcie, z uwagi na ICH klasyfikację , jakoby IG takiej czekolady wynosiło około 22, czyli IG = 22.

Prawda rzeczywista wygląda jednak, oto tak: cukier zawarty w tej czekoladzie, pomijam toksyny i wolne rodniki, podnosi WYSOKO poziom cukru we krwi po spożyciu, a organizm odkładając trójglicerydy, po wydzieleniu się nadmiernej ilości insuliny z trzustki; mechanizm tych przemian tworzy OTYŁOŚĆ.
Dramatu dopełnia, ogromna MASA tłuszczów zawartych w czekoladzie, która odkłada się w komórkach tłuszczowych bezpośrednio jako tłuszcz tzw. składnik wysoko energetyczny.
Proces szybkiego tycia realizuje się skutecznie i trwale, co jest oczywiste.

Czekolada tak zakwalifikowana jest najlepszym przykładem na BRAK badań i kpinę z inteligencji ludzi, zwłaszcza osób chorych na cukrzycę, jakoby ten produkt można spożywać w cyklu chudnięcia i konsumpcji __NISKICH węglowodanów.

__CZEKOLADA: to
35-40% cukru, biały lub brązowy spożywczy, jako energia zdecydowanie NEGATYWNA, bo plaga otyłości,
i cukrzycy typu 2, 40% tłuszczu, nasycony to ten z mleka, i roślinny utwardzony tzw. TRANS !! Ekspresowe tycie. Czekolada dla ludzi myślących rozsądnie o swoim ZDROWIU, powinna być produktem zdecydowanie ZAKAZANYM !!
Fabryki SMAKU działające w zakresie propagowania tzw. ziarna kakaowego, wykazują skuteczny MARKETING, a jakże. Indianin z dżungli BRAZYLIJSKIEJ, wybierze zawsze to kakao fabryczne, chemicznie przygotowane, pełne szkodliwych toksyn, a dlaczego ? a no bo, SMACZNIEJSZE.

P. S. __INDEKS ŻYWIENIOWY, a; __INDEKS GLIKEMICZNY, to dwa różne spojrzenia na realia przyrodnicze.
IŻ; to identyfikacja ewolucyjnych dokonań przyrody. IG; to marketing, obłuda i biznes.

Zobacz też; NISKIE węglowodany, wg: IRL KRAKÓW.
__Książka; _pt._______: PORADNIK ŻYWIENIOWY człowieka w XXI wieku.
Wydanie drugie: zaktualizowane i uzupełnione.
__Skrót adresu strony w Internecie_______: MAGDALIRL
__ADRES_______: http://www.magdalirl.com.pl/

Ewelina BORD, Amsterdam

KiBA pisze...

JA JEDNAK POLECAM I WSKAZUJĘ, NA NAUKOWĄ WIEDZĘ BIOLOGICZNĄ, ROZSĄDEK ORAZ UMIAR:
Jemy niskotłuszczowo, 0% negatywnych TOKSYN, energetyczne węglowodany wyłącznie do 26% wzrostu, czyli tzw. NISKIE węglowodany.

POKARMY O WŁAŚCIWYM DOBORZE BIAŁEK, ORAZ CO NIEZMIERNIE ISTOTNE:
Nie zawierające toksyn spowalniających i zatruwających nasze organizmy. Tabele; Dozwolone oraz Zakazane dopełniają właściwej identyfikacji prawd przyrodniczych.

TO WŁAŚNIE PRZY PROBLEMACH Z ODŻYWIANIEM, PRZY ZWALCZANIU OTYŁOŚCI, RÓWNIEŻ CUKRZYCY TYPU 2:
Niezmiernie pomocne są tabele z produktami odpowiednio prozdrowotnie, odchudzająco sklasyfikowanymi wg tzw. INDEKSU ŻYWIENIOWEGO, tj. IŻ produktu. Skuteczne i warto !! Ostatnie słowo, co oczywiste należy zawsze do naszego lekarza rodzinnego. *