niedziela, 6 kwietnia 2008

Z mocnymi winami przygód ciąg dalszy...


Od rodziców na urodziny dostałem butelkę prawdziwego porto (Osborne). Mocne (19,5%), nie powiem, ale smakowało wybornie. Jak dla mnie chyba najlepsze z mocnych leżakowanych białych win. Mimo tego, że jest słodkie, to w moim odczuciu najmniej słodkie ze wszystkich, których próbowałem.

Oprócz tego porto, mieliśmy okazję spróbować również białego Bursztynu Krymu (Amber of Crimea). Do kupienia chociażby w Carrefourze - widziałem je na Witosa. Wino dostaliśmy od Szymonów i Pawłów z okazji naszej rocznicy, wraz z Ballantine'sem, który jeszcze się ostał. Bo Bursztyn poszedł szybciutko. To jest z kolei wino, które Izie przypadło do gustu najbardziej. Nieco słabsze (17,5%), wg mnie nieco słodsze, ale stosunek jakości do ceny - wprost wspaniały! Wczoraj, będąc przez przypadek w Carrefourze, nie mogłem się opanować. Czekało już całe 3 lata (tyle leżakuje w beczkach), ale na półce na pewno tyle czasu nie zagrzeje. Za tydzień będzie wyśmienita okazja, by je spożytkować. Może wtedy?

Brak komentarzy: