czwartek, 3 kwietnia 2008

Reklamy - nawet w tramwajach

Dzisiaj jechałem tramwajem. Jednym z najnowszych bombardierów. Wsiadłszy doń przy Dworcu Głównym, usłyszałem, że przystanki zapowiada Anna Dymna. No i dobrze - ładnie czyta, dokąd jedziemy, lepiej akcentuje wyrazy, niż pan, który do tej pory występował w tramwajach. Chociaż - ponieważ jest to nowy głos - przykuwał znad gazety moją uwagę dwa razy na każdy przystanek. Choć to pewnie kwestia przyzwyczajenia.

Ale przeraziłem się naprawdę, gdy przy Bagateli pani Dymna zawezwała wszystkich pasażerów, ażeby podzielić się z jej fundacją podatkiem dochodowym. To nie jest akcja społeczna. To jest najzwyklejsza reklama! Plakatów mogę nie oglądać, mogę odwracać wzrok - przed reklamą głosową w komunikacji publicznej już jednak nie ucieknę. Jak dla mnie jest to porażka MPK. Być może ZDiT (czy ten nowy twór - ZIKiT) powinien jednak jakoś interweniować? Wszak to jemu płacimy za bilety...

5 komentarzy:

eXistenZ pisze...

Nie rozumiem, gdzie widzisz różnicę między reklamą wygłaszaną w tramwajach ciepłym głosem pani Dymnej, a reklamami, wyświetlanymi w autobusach na tych śmiesznych ekranikach - w obydwu przypadkach działa to tak samo: na przywilej niepatrzenia na plakaty i filmiki możesz sobie pozwolić tylko wtedy, gdy masz książkę albo gazetę - inaczej chcą nie chcąc musisz na reklamy patrzeć, bo na czymś oko zawiesić trzeba. Tak samo jest z reklamą dźwiękową - jak nie chcesz jej słuchać, noś empetrójkacza;)

Poza tym uważam, że reklama pani Dymnej i tak jest lepsza, niż gdyby miała to być kolejna gospodyni domowa, zachwalająca jakiś superfajny proszek do prania.

A oczekiwanie, że ZDiT coś z tym zrobi jest, moim zdaniem, naiwnością - przecież to dla nich też promocja, że znana aktorka im czyta przystanki, dlaczego mieliby cokolwiek z tym robić?

Bartek Wasielak pisze...

Primo - to mogli jej za to zapłacić, a nie robić wymiany towar za towar.

Secudno - empetrójkacza noszę. I dzisiaj też miałem ze sobą. Ale ja nie lubię słuchać głośno muzyki. A już na pewno Katie Melua nie jest w stanie zagłuszyć wszystkiego wokół.

eXistenZ pisze...

A co jest złego w wymianie towar za towar? "Reklama" pani Dymnej jest dla mnie tak samo fajna, jak reklamy Snickersa na przystankach i na uchwytach w autobusach - jednocześnie reklamują (spokojnie i nieinwazyjnie) produkt, a jednocześnie promują pewne pozytywne wartości (przekazywanie podatku albo kasowanie biletów).

Jednym słowem: maruuudzisz :P

Bartek Wasielak pisze...

Cóż, dla mnie cały czas będzie różnica pomiędzy reklamą wizualną na przystankach, a reklamą dźwiękową w tramwajach. Jedynym pocieszeniem dla mnie jest to, że nie zdecydowali się jej emitować na zewnątrz tramwaju :)

xavex pisze...

racja co do wstawek dźwiękowych. Nie chciałbym, aby tak docierały do mnie reklamy z mpk. Przeciez płace za bilet. Co innego gdyby mpk było za darmo. Ale nie zgadzam się, że to jest reklama. Znaczy, pani dymna na tym nie zarabia. Wstawka zachęca przede wszystkim do odpisania 1% podatku z rozmysłem (nie pozwolić zdecydować o tym komuś, kto bierze za to pieniądze (!?!?!)). No i ma to być tylko miesiąc (z oczywistych powodów). Jak dla mnie ok,póki nie pojdzie to to dalej.