środa, 23 kwietnia 2008

Banki a poczta

Załatwiam pewną sprawę ze swoim bankiem tradycyjną drogą pocztową. Jakiś tydzień przed świętami wielkanocnymi zadzwoniłem tam, aby przysłali mi pewne dokumenty. Tak 1 kwietnia zadzwoniłem zapytać, kiedy mogę dostać te dokumenty. Pani zaczęła odpowiadać, że to święta były, że ludzie kartki wysyłają, że poczta wolno działa... No w porządku - mówię. To proszę mi powiedzieć, kiedy dokładnie te dokumenty zostały wysłane. Chwileczkę... Jeszcze nie zostały wysłane.
Aha.

Dostałem je w końcu. Wypełniłem, włożyłem do koperty, którą też mi przysłali i odesłałem - do Łodzi bodajże. Wysłałem, z tego co pamiętam, 8 albo 9 kwietnia, czyli dwa tygodnie temu. Dzwonię do banku dzisiaj. Czy dostaliście moje dokumenty? Jeszcze nie - poczta czasami dostarcza nam listy w ciągu 14 dni. Roboczych.

No to ja dziękuję. W ciągu 14 dni roboczych to ja jestem w stanie dojechać w każde miejsce Polski rowerem. No, ale jak to powiedział dzisiaj Piotrek, list jest wieziony, nawet przez pięć dni, ale na weekend musi w końcu wrócić do Krakowa. I co - tak będzie każdego tygodnia?

Brak komentarzy: