czwartek, 27 marca 2008

To JA powiedziałem ostatnie słowo

No więc o co w ogóle chodziło?

Otóż chodziło o to, że razu pewnego zadzwoniła do mnie pani z agencji rekrutacyjnej, aby mnie poinformować, że firma S...-V... poszukuje pracowników i czy może ja bym nie chciał... Spotkaliśmy się więc i zostałem poinformowany, że firma zajmuje się automatyzacją i informatyzacją procesów hutniczych. I że miałbym dostawać n kPLN brutto plus 15% premii. I że praca związana jest z licznymi wyjazdami po całym świecie. Po czym poprosiła mnie o wypełnienie testu, który okazał się być testem osobowościowym, psychologicznym oraz na inteligencję w jednym. Ale mniejsza z testem.

Tydzień później ta sami pani zadzwoniła do mnie z informacją, że przedstawiła moją osobę tejże firmie i że dyrektor tej firmy do spraw technicznych chciałby się ze mną spotkać. Fajnie. Na tym spotkaniu, jak się okazało, obecna była również ta pani, która poinformowała mnie, że rozmowa będzie bardzo stresująca. I była. Bo na początku okazało się, że to nie są liczne podróże po całym świecie, tylko częste i długie. Czyli że na przykład podczas pierwszego roku pracy sześć miesięcy spędzam w Niemczech. Albo w Chinach. Bez przerwy. Hmm... W tym momencie pan dyrektor wyraził wielkie zdziwienie, że będę musiał na przykład wrócić i obronić pracę magisterską. Bo widocznie, gdy wcześniej przeglądał mój życiorys, umknęło mu, że ja to tak naprawdę jeszcze studiuję.

No ale ad rem. Porażony wybitną uprzejmością pana dyrektora i jego dogłębnym przekonaniem, że to jemu na mnie zależy, nie zdziwiłem się zbytnio, gdy z pensji, o której rozmawialiśmy, nagle znikła premia. Trudno mi dokładnie teraz powtórzyć, jak dokładnie toczyła się rozmowa, ale wyszedłem z niej z poczuciem, że zostałem wyprany, odwirowany i odciśnięty.

Ku mojemu wielkiemu zdziwieniu po kolejnym tygodniu ta sama pani z tej samej agencji zadzwoniła do mnie z radosną nowiną, że ta firma chce zatrudnić właśnie mnie. Szybko przypomniała warunki finansowe (nagle z n kPLN pensji zrobiło się n-1 kPLN) i zapytała się, czy nadal jestem zainteresowany.

Jakże radośnie musiał brzmieć mój głos, gdy powiedziałem jej, że NIE i w kilku słowach wytłumaczyłem, dlaczego...

6 komentarzy:

xavex pisze...

zastanawiam się tylko, dlaczego postanowiłeś ukryć nazwe firmy oraz oferowaną kwotę. Co do firmy, to warto wiedzieć, chociażby dlatego, żeby jej nie traktować powaznie w przyszłości. Co do kwoty, to jest to również ciekawa informacja z rynku pracy. No więc, jesli można prosić? :)...

veevaa pisze...

Chiny? Niemcy? Za n-1? A ty nie jesteś zainteresowany? Wybredny:DD:

Monitor de LCD pisze...

Hello. This post is likeable, and your blog is very interesting, congratulations :-). I will add in my blogroll =). If possible gives a last there on my blog, it is about the Monitor de LCD, I hope you enjoy. The address is http://monitor-de-lcd.blogspot.com. A hug.

xavex pisze...

lol lol lol?! :) co to jest ?! ;)

Bartek Wasielak pisze...

Nie przyznaję się do komentarzy, które nie są przeze mnie podpisane. A to, że znalazły się na moim blogu, nie jest moją winą! :)

xavex pisze...

własnie, że to jest Twoja wina, bo gdyby ten post nie był likable oraz very intreresting to by sie tu nie znalazł ;p