środa, 27 lutego 2008

Deszcz

A dzisiaj rano był ciepły deszcz i pachniało ciepłą wiosną.
Czy to znaczy, że już po zimie?

poniedziałek, 25 lutego 2008

Po Shanties

Byliśmy wczoraj na koncercie finałowym Shanties 2008. Niestety, udało nam się być tylko na jednym koncercie całego festiwalu... Cóż, szkoda. Za rok spróbujemy się poprawić :)

Nie wiem, czy to tylko moje odczucie, ale wyjątkowo fatalne było w tym roku nagłośnienie. Na różnych koncertach w Rotundzie bywałem, ale wczoraj było wyjątkowo kiepsko. Nie wiem też, czy to wina Szurawskiego, czy nagłośnienia, ale prawie nie można było zrozumieć, co mówił. Chociaż, Muzaj przy nim mówił bardzo wyraźnie :)

Grand Prix zdobył zespół Sąsiedzi za fenomenalne wykonanie piosenki "Johnny I hardly knew ya". Z całego serca polecam obejrzenie - wprawdzie nie z Shanties, ale wykonanie podobne.




Czekam na ich płytę - jeżeli całość jest choć w połowie tak dobra, to warto będzie kupić.

czwartek, 14 lutego 2008

Google Reader po polsku

Loguję się dzisiaj, jak każdego dnia, do Google Reader, żeby przeczytać RSS-y. I szok! Nie ma już Google Reader. Jest Czytnik Google. A w nim wszystko po polsku!

piątek, 8 lutego 2008

Rocznica

Dzisiaj nasza rocznica. Mija pięć lat, odkąd zaczęliśmy się spotykać.
A poza tym jest to ostatnia taka rocznica przed ślubem :)

Wycieczki panny W.

Kupiliśmy ostatnio szczypiorek. Taki w doniczce. Okazało się, że Pani Walewska wprost za szczypiorkiem przepada. I przychodzi do doniczki stojącej na blacie i obgryza go... Z tej przyczyny doniczka wylądowała na górnych szafkach w kuchni - tam, gdzie nawet ja mam problemy z dostępem.

Ale ja nie jestem kotem. O czym przekonaliśmy się dzisiaj rano. Wala bez żadnego problemu dostała się na lodówkę. A potem zaczęła myśleć, jak doskoczyć jeszcze wyżej. Stała więc na skraju lodówki i patrzyła się na szafki. I skoczyła. Ale nie udało jej się do końca. Zawisła na krawędzi szafek. Trzymając się tej krawędzi tylko jedną łapą! Niczym nie dotykając niczego innego! Czegoś takiego jeszcze nie widziałem. W końcu udało jej się dołożyć do tego drugą łapę. I ostatecznie wciągnąć całego kota na górę. A tam wyglądała tak:



(to zielone to kocia trawka, nie szczypiorek)

Udało się ściągnąć kota na ziemię podając normalne kocie jedzenie. Ale nie na długo. Po zjedzeniu połowy miski Walewska uznała, że na śniadanie lepiej jednak nadaje się szczypiorek. I wróciła znów na szafki... Przy okazji oddając pół miski Yerbie.