wtorek, 29 stycznia 2008

O moim powołaniu

Jakiś czas temu podczas rozmowy z Izą:

Iza: Bo ty masz delikatne palce. Takie stworzone wprost do makulatury. E... Klawiatury.

czwartek, 24 stycznia 2008

Kolejny czarny okres na portalach

Już raz poruszałem ten temat (w tym miejscu). A było to dokładnie pół roku i jeden dzień temu. Znowu zagęszcza się nam okres żałoby w Polsce.

Więc jeszcze raz krótki rys historyczny:

  • II RP: dwie (słownie: 2) żałoby narodowe - po śmierci Marszałka i po upadku Powstania Warszawskiego. Nawet tragiczna śmierć Narutowicza nie była wystarczającym powodem. Dla mnie trochę dziwne...
  • PRL: 4 razy. Z powodu śmierci ważnych osób w kraju i za Bugiem.
  • III RP:
    • za prezydentury Wałęsy: 0.
    • za prezydentury Kwaśniewskiego: 6 razy.
    • za prezydentury Kaczyńskiego: 4 razy (co daje średnio jedną żałobę na 9 miesięcy)
Nie będę powtarzać tego, co napisałem pół roku temu. Nie podobają mi się tego typu sytuację. Nie podoba mi się nakazywanie uczuć. Rozumiem żałobę z okazji śmierci ważnej osoby jako wyrażenie wyjątkowego szacunku. Nie rozumiem natomiast wartościowania śmierci normalnych, zwykłych osób.

I nie rozumiem, dlaczego gazeta.pl czy onet.pl są całe czarne. Mnie się to niewygodnie czyta. I tyle. Niech sobie dodadzą czarną wstążkę czy co tam chcą innego, ale wyłączając kolor z całej strony głównej wyłączają też funkcjonalność. Na 3 dni.

No i od razu podniosło się larum, że studniówki zagrożone, że konkurs skoków w Zakopanem zagrożony. Na miejscu organizatorów i jednych, i drugiego, nie przejmowałbym się sytuacją. Ale to ja - zawsze wierny założonemu planowi :)

Aha - byliśmy dzisiaj w kinie. Seans się odbył, a my nie byliśmy jedynymi widzami. Więc może nie jestem jedyną osobą, która ma takie właśnie poglądy?

niedziela, 20 stycznia 2008

Odnośnie poprzedniego posta

Wczoraj napisałem, czego brakuje mi w aplikacjach Google. Napisałem tam między innymi, że brakuje mi czegoś takiego:

Do niektórych aplikacji (np. Google Reader) nie można się zalogować kontem stworzonym w Aplikacjach Google
Otóż od dzisiaj (jak donosi dzisiaj blog Google Operating System) do swojego konta Google można dodać dowolny adres i za pomocą tego adresu logować się na swoje konto - na przykład do Readera.

sobota, 19 stycznia 2008

Google - czego brakuje

Postanowiłem zrobić sobie listę spraw, których, moim zdaniem, brakuje w usługach Google, a których wprowadzenie znacznie ułatwiłoby mi (i nie tylko mnie) pracę.
Zachęcam do komentowania i ewentualnie dopisywania własnych.

  • Kalendarz Google dla urządzeń mobilnych nie obsługuje użytkowników Aplikacji Google. Czyli ja nie mogę zalogować się przez komórkę do swojego kalendarza (w domenie wasielak.eu).
  • GMail 2.0, czyli nowy interfejs poczty Google. W tym momencie dostępny jest wyłącznie po angielsku, wyłącznie poprzez Internet Explorer 7 lub Firefox 2, no i nie dla użytkowników Aplikacji Google.
  • Trudna synchronizacja Kalendarza Google z Outlookiem. Próbowałem ostatnio zmienić sposób, w jaki to robię. Niestety:
    • jedna aplikacja (Remote Calendars) w ogóle nie chciała się zainstalować
    • inna (gSyncit), którą byłem skłonny zakupić (kosztuje tylko 10 dolarów) dla każdego wydarzenia z Outlooka tworzyła średnio 6 (!) wydarzeń w Kalendarzu Google (dwa na daną godzinę, dwa na godzinę wcześniej, dwa na godzinę później)
    • jeszcze inna (Calgoo Connect) może i działa, ale kosztuje 30 dolarów (rocznie)
  • Do niektórych aplikacji (np. Google Reader) nie można się zalogować kontem stworzonym w Aplikacjach Google.
  • Dokumenty Google przyjmują dokumenty MS Office, ale tylko z wersji 97-2003. Nie można przesłać tam plików docx, xlsx i pptx.
  • Miałem jeszcze napisać o tym, że Notatnik Google pod Firefoksem nie działa na Windows Vista, ale w ciągu paru ostatnich dni to akurat się zmieniło!
  • No i fakt, że wiele, wiele aplikacji Google nie działa pod Operą, albo działa, ale w sposób upośledzony, albo trzeba dodać odpowiedni JavaScript. Niestety, jest to wina Google, a nie Opery, bo Opera akurat jest tą przeglądarką, która najlepiej i w sposób najbardziej zgodny ze standardami radzi sobie ze wszelkimi specyfikacjami.
Ciekawy jestem, ile z tych minusów zostanie zmienionych w ciągu roku... Trzeba jednak przyznać Google'owi, że kilka innych niedogodności zostało w ubiegłym roku naprawione (np. dostęp do GMaila z komórki dla użytkowników Aplikacji Google).

poniedziałek, 14 stycznia 2008

Cytaty IT

101 cytatów dotyczących komputerów, programowania i oprogramowania. Zacne :)

sobota, 5 stycznia 2008

Aplikacje Google

Zaraz po tym, jak kupiłem sobie swoją własną domenę, postanowiłem, że w tej domenie zainstaluję sobie Aplikacje Google. Aplikacje te to nic innego, niż zestaw kilku produktów Google'a, ale dostępnych przez moją własną domenę i którymi mogę samodzielnie zarządzać. Szczerze mówiąc, najbardziej zależało mi na tym, aby uzyskać konto pocztowe z odpowiednim adresem i żeby to konto było normalnym kontem GMail - z dużą pojemnością i wszystkimi innymi bajerami z tego faktu wynikającymi.

Okazało się, że takie proste to nie będzie. Aby uaktywnić Aplikacje należy udowodnić, że jest się właścicielem domeny. Można to zrobić albo wrzucając odpowiedni plik pod odpowiedni adres w swojej domenie albo zmieniając jej rekordy MX. Ha, ale żeby zroby którąkolwiek z tych rzeczy muszę najpierw gdzieś tę swoją domeną podpiąć. Domenę kupiłem poprzez serwis nazwa.pl (akurat promocja była). Niestety, nic to nie dało, bo nie posiadam tam wykupionego hostingu. Hosting posiadam natomiast w domenomania.pl. Tego dostawcy ogólnie nie polecam, ale po intensywnym kontakcie z ich obsługą techniczną w sprawie Aplikacji zmieniam zdanie. Kontakt z nimi był naprawdę przyjemny, a całą operację zakończyłem dość szybko. Ale - po kolei:

Najpierw zaparkowałem swoją domenę na domenomanii. Niestety, była to chyba jedyna operacja, którą mogłem wykonać samodzielnie. Wysłałem więc maila prosząc o ustawienie rekordów CNAME (dla kalendarza, dokumentów, strony startowej, bloga, itd.) oraz MX. Oczywiście, trzeba było chwilę poczekać, aż zmiany zostaną rozpropagowane, ale już następnego dnia rano wszystko działało doskonale. Mogłem się więc spokojnie zająć konfigurowaniem wszystkiego.

Problem wystąpił jeszcze tylko dla Jabbera. Do tej pory używałem swojego konta na GMailu jako konta jabberowego. To samo chciałem zrobić z nowym kontem. Aby było to możliwe, musiałem wysłać jeszcze jednego maila - tym razem z prośbą o zmianę wpisów w rekordach SRV (muszę wspomnieć, że wszystkie dane, które trzeba wprowadzić, są w prosty sposób podane na stronie z pomocą do Aplikacji). Jeszcze jeden dzień czekania - i już wszystko hula.

Przy okazji - również przeniosłem swojego bloga (z Bloggera) do własnej domeny.

Niestety, jest kilka minusów.
Po pierwsze, w sumie dobrze, że nie miałem możliwości konfiguracji ustawień domeny samodzielnie, bo jeszcze bym coś zepsuł. Niemniej jednak, konfiguracja za pomocą maili wymagała trochę czasu i cierpliwości (plus czas na propagację).

Po drugie - przez długi czas nie można było dostać się do konta GMail we własnej domenie za pomocą specjalnej aplikacji na komórki. Ta podstawowa dla mnie funkcjonalność została udostępniona dopiero w nowej wersji, wydanej jakoś w grudniu 2007.

Po trzecie - nie jest możliwy dostęp z komórki do mojego kalendarza.

Po czwarte - wiele innych aplikacji Google (np. Google Reader) nie pozwala mi się zalogować za pomocą mojego nowego adresu pocztowego, bo nie jest to adres Google'owy.

Po piąte - na moim zwykłym koncie GMail mogę już uzyskać dostęp do tak zwanego GMail 2.0 (oczywiście, po ustawieniu języka na angielski (US)). Na moim koncie we własnej domenie jest to niemożliwe.

I jeszcze jedno - z absolutnie dla mnie niezrozumiałego powodu, Opera u mnie w domu nie jest w stanie wyświetlić mojej strony startowej (iGoogle) z mojej domeny, podczas gdy Opera u mnie w pracy, albo dowolna inna przeglądarka w domu robi to doskonale. Dlaczego?