poniedziałek, 17 grudnia 2007

Garstka statystyk

Nie ma to jak Google Analytics. Doskonałe narzędzie do oglądania statystyk odwiedzin na stronie. Więc kilka faktów odnośniego mojego bloga.

Słowa kluczowe, po których wchodzono na moją stronę (wybrane):

  • bartek wasielak (14) - to rozumiem i w pełni popieram
  • fondue czekoladowe (2) - rozumiem pociąg do tej potrawy :)
  • anie kalendarzem google z outlooka (1) - co ma jakaś Ania do synchronizacji?
  • dobry lekarz w krakowie (1) - dział poradnictwa domowego zaprasza
  • ftp visual studio 2008 (1) - ktoś myślał, że wystawiłem na ftp 3,5GB instalkę VS?
  • iza walewska (1) - :)
  • obtarcia na palcach (1) - napisz do Kasi z każdym problemem...
  • prezenty na 25-lecie małżeństwa (1) - na razie tworzymy listę na 0-lecie małżeństwa. Ale na 25-lecie też możemy w sumie zacząć...
  • veevaa irlandia (1) - Monika, to do Ciebie chyba...

Natomiast strony, z których ludzie wchodzą na mojego bloga to (w kolejności ilości odwiedzin):

Można jeszcze dodać, że:

  • poniżej 0,5% odwiedzających używa języków: hiszpańskiego (w tym jedna osoba języka o kodzie sv - Salwador), włoskiego, niemieckiego i brytyjskiego (en-gb).
  • prawie tyle samo osób używa Internet Explorera (15,5%) co Opery (14,8%). 1,5% używa Safari, a 0,1% - Mozilli (nie Firefoksa).
  • 8,2% używa Linuksa, a aż 1,6% - Maka.
  • 4 użytkowników ma rozdzielczość ekranu 800x600, a tylko jeden - 1920x1200.
  • Najwięcej odwiedzających wchodzi przez Neostradę, ale w pierwszej dziesiątce jest lokalizacja sieciowa "lea juliusza 112" :)
  • Spoza kontynentu miałem tylko 8 odwiedzin - wszystkie z USA (to skąd ten Salwador wczesniej?). Oczywiście, z Polski jest aż 97% odwiedzin, z czego 86% - z Krakowa.

(Wszystkie statystyki pochodzą z okresu 16.11 - 16.12)

niedziela, 16 grudnia 2007

Izy sukienka

No to najważniejszy etap przygotowań przed ślubem mamy już zakończony. W sensie - Iza zakupiła sukienkę.

Oczywiście Paskuda ta moja za żadne skarby świata nie chce mi jej pokazać. Zobaczy ją każdy - ale ja dopiero za 8 miesięcy. I w dodatku po zakupie sukienka ta znajdzie się w domu u jej mamy, a nie u nas. Zresztą, zobaczenie samej sukienki na wieszaku niewiele by mi dało.

W każdym razie - chyba teraz muszę ja pomyśleć o tym, w co mam się ubrać. Szczerze mówiąc, nie mam za bardzo na to pomysłu...

sobota, 8 grudnia 2007

Niesamowicie wciągająca gra

Nie ma to jak być dzieckiem geografów. Głupia zabawa we wskazywanie miejsc na mapie, a zajęła mi już kilka godzin. Dostępna w wielu odmianach. Co ciekawe, nawet całej Europy nie udaje mi się przejść. Nic dziwnego, skoro od pewnego etapu pojawiają się miasta, o których w życiu nie słyszałem, a poza tym bez podanego państwa. Aha - i wymięgam przy flagach w Azji :)

Powodzenia!

(Nie udało mi się osadzić gry, tak więc trzeba, niestety, kliknąć w linka)

czwartek, 6 grudnia 2007

Synchronizacja kalendarza Outlooka z Google Calendar

Niedawno założyłem sobie Aplikacje Google'a w swojej nowej domenie (o tym napiszę później). W związku z tym zacząłem korzystać (np. w pracy) z Kalendarza Google'a. O tym, że ten kalendarz jest fajny, przekonałem się już dość dawno temu. Tylko - co mi teraz po jego funkcjonalności, jeżeli nie będę mógł go sobie zsynchronizować z Outlookiem i moim telefonem.

Na Maku można skorzystać z absurdalnie prostej synchronizacji Kalendarza Google'a z iCalem. Niestety, Outlook 2007 nie oferuje domyślnie synchronizacji z Googlem.

Znalazłem kilka ciekawych rozwiązań tego problemu - niestety, każde z nich jest płatne. Wprawdzie najtańsze kosztowało ledwo 10 dolarów, niemniej jednak stwierdziłem, że ja taką funkcjonalność chcę za darmo.

Na pierwszy ogień poszedł plug-in do Outlooka RemoteCalendars. Na stronie tego plug-ina jest informacja o kilku znanych bugach. Niestety, przytrafiły się one i mnie. Na początku wprawdzie plug-in był aktywny i ładnie się wyświetlał na swoim pasku w Outlooku, ale już po ponownym uruchomieniu Outlooka pasek pozostał - ale bez przycisków. Bo odinstalowaniu i zainstalowaniu RemoteCalendars raz jeszcze - pasek nie pojawił się wcale.

Dobra, druga próba. To było bardziej skomplikowane. Postanowiłem użyć rozwiązania ScheduleWorld (link). ScheduleWorld jest normalną aplikacją kalendarzową on-line, ale można go również wykorzystać jako warstwę pośrednią między Outlookiem a Googlem. Tak też zrobiłem. Utworzyłem tam sobie konto i uruchomiłem na początek synchronizację z Googlem. Jedyne, o czym należy w tym momencie pamiętać, to wciśnięcie przycisku Hosted Domain (ponieważ mój kalendarz jest teraz w mojej domenie).

Duży minus tego serwisu - intuicyjność. Kilka minut mi zajęło zrozumienie rozmieszczenia radio buttonów. Aż zajrzałem do kodu strony, czy czegoś może nie brakuje...

Prosta zmiana - przeniesienie tych buttonów na początek linijki - rozwiązałoby sprawę. Ale cóż. Udało się.

Druga kwestia - synchronizacja z Outlookiem. Też sprowadza się do instalacji odpowiedniego plug-ina. Ponieważ komunikaty o ewentualnych błędach nie mówią prawie nic o samych błędach, a przeglądanie logów raczej nie należy do popularnych hobby - trzeba zmienić w ustawieniach dwie rzeczy. Po pierwsze - wyłączyć szyfrowanie połączenia. A po drugie - w szczegółach ustawień synchronizacji kalendarza musi być zaznaczony format "SIF", a nie "vCalendar". Dlaczego - nie wiem. Inaczej po prostu nie działa.

Synchronizację Outlooka ze ScheduleWorld ustawiłem sobie raz na kilka godzin. Z tego co pamiętam z forum tej aplikacji, taka synchronizacja wyzwala również synchronizację ScheduleWorld z Kalendarzem Google'a. W każdym razie - zamierzony efekt został osiągnięty :)