piątek, 30 listopada 2007

Poandrzejkowo

VSoft rozpoczął wdrażanie metodologii Agile. Na razie wprowadzono tylko jeden element - ciągłą integrację. Wczoraj właśnie mieliśmy taką ekstremalną sesję integracji...

Odbyła się, jak każda chyba nasza integracja, w klubie Clu. Niestety, od poprzedniej imprezy (w lutym) zmieniło się jedno - kelnerki zarabiają więcej i stać je na ubrania zakrywające więcej ciała... Cóż, trudno, dobrobyt ma również swoje minusy.

W końcu udało mi się poznać niektóre żony/partnerki/mężów/partnerek moich koleżanek i kolegów z pracy. Takoż i oni mogli poznać Izę. Najwyższa pora :)

Jedno pytanie do tych, którzy znają Clu - jak nazywa się taki fajny drink na ginie o jaskrawoniebieskawopłynowodomycianaczyń kolorze? Bo następnym razem też będę chciał go zamówić. A naszej kodowej nazwy - paliwo rakietowe - panie barmanki mogą nie zrozumieć ;)

PS Pawle, jeszcze raz dziękuję za podwiezienie :)

wtorek, 27 listopada 2007

Nowy adres bloga

Jak widać w pasku adresu, blog jest dostępny pod nowym adresem: blog.wasielak.eu. Stary adres funkcjonować będzie jako przekierowanie.

Od dzisiaj zaczynam też przechodzenie na nowy adres mailowy: bartek@wasielak.eu. Będzie to proces powolny i żmudny, ale mam nadzieję, że kiedyś zakończy się sukcesem.

Telefon z banku

Przed chwilą zadzwonił do mnie pan z Multibanku. Przepraszać, że od miesiąca nie mogą rozpatrzyć mojego wniosku.

Dzień dobry, Tomasz F. z Multibanku. Przepraszamy [...], to nie pana wina,
mieliśmy przestój w Module Podnoszenia Limitów na Kartach Kredytowych.


To się dopiero nazywa modułowy system informatyczny ;)

niedziela, 25 listopada 2007

Ślub

No i udało się! Już wiemy, w którym kościele odbędzie się nasz ślub.

Wedle wszystkich znaków na ziemi i niebie nasz ślub odbędzie się 30 sierpnia 2008 roku w Kościele Pijarów (pw. Przemienienia Pańskiego, na Pijarskiej).

Wszystkich czytelników serdecznie zapraszamy!

Oczywiście, zaproszenia osobiste również będą miały miejsce :)

wtorek, 20 listopada 2007

Powrót kota :)

Walewska już w domu. Cała i zdrowa. Ale wyglądająca na ledwo żywą. Małe czarno-białe zwierzątko w zielonym fartuchu, z zimną skórą, wielkimi oczami, i takim pewnym niezrozumieniem na pyszczku.
Na razie ma się nie ruszać, ma przebywać w ciepłym miejscu i może mieć halucynacje :)

Walewska już na stole

Walewska o 0900 została przyjęta do weterynarza. Mamy ją odebrać o 1230. Ale jak te 2,5 godziny przesiedzieć spokojnie w pracy?...

poniedziałek, 19 listopada 2007

Kociostrachowo


Boimy się i martwimy. O Panią Walewską. Bo jutro o 0900 Walewska będzie sterylizowana.

Mamy wrażenie, że ona nie zdaje sobie sprawy z tego, co ją czeka. Na pewno pomyśli sobie, że coś się dzieje nie tak w momencie, kiedy zorientuje się, że nie dostała kolacji (24h głodówki...). A jutro rano Iza weźmie ją do taksówki i zawiezie do rzeź... chirurga, który otworzy jej śliczny, różowy brzuszek. A kot w tym czasie będzie pod narkozą i będzie przelewał się przez ręce.
No i jesteśmy zestresowani. I Iza chodzi w kółko po kuchni i mówi, że krzywdzi własnego kota. Ale przecież dobrze wiemy, że to dla jej własnego dobra.
Trzymajcie kciuki za operację!

niedziela, 11 listopada 2007

Znowu o wielu sprawach w jednym poście

Zacznijmy kolejno:

W sobotę zakończyliśmy nareszcie "eXPeryment" - czyli sześć spotkań na AGH (każde trwające 6-8 godzin), podczas których realizowaliśmy pewien projekt korzystając z metodologii XP (eXtreme Programming). Zajęcia udały się bardzo fajnie, ale, niestety, były koszmarnie wyczerpujące. Szczególny entuzjazm wzbudziły te zajęcia w poniedziałek, gdy po 6,5 w pracy szedłem na kolejne 6 godzin programowania na uczelni. Ale nic. Udało się. Żyją wszyscy.
Chwaląc samą organizację zajęć i udział prowadzącego trzeba, niestety, wspomnieć o ogólnym bałaganie związanym z całym projektem (a jest to duży projekt, realizowany przez wielu prowadzących i jeszcze więcej studentów). Nikt nie wie, co robią inni, a nawet w obrębie tej samej "sekcji" komunikacja jest koszmarnie zaburzona. Nie chcę wchodzić w szczegóły - bardzo nie lubię dowiadywać się o faktach w ostatniej kolejności...

A teraz sobie ponarzekam na różne firmy :)
  • Saturn - wywoływaliśmy tam zdjęcia. Wyszły koszmarnie ciemne! Tak, że na niektórych nic prawie nie widać (na różnych komputerach wyglądają ładnie). Natomiast przy kasie, gdy Iza chciała zapłacić swoją kartą, której nie zdążyła podpisać - ku mojemu zdziwieniu kasjerka przyjęła ją bez zmrużenia oka.
  • Carrefour w Galerii Krakowskiej - obsługiwał nas kasjer, lat około 20, pierwszy dzień w tym markecie, ale pracował już m.in. w Realu. Skąd to wiem? Bo przy kasie stali jego koledzy, z którymi cały czas rozmawiał. Sprzedał piwo osobom, które naszym zdaniem nie wyglądały na pełnoletnie, a dodatkowo wręcz obsłużył je wcześniej niż osobę, która stała w kolejce przed nimi! A zanim zaczął ją obsługiwać, uciął sobie około 2-minutową pogawędkę z ww. kolegami...
  • MPK, a raczej firma kontrolująca bilety - w tramwaju była kontrola biletów. Iza i Ania S. wyciągnęły swoje ELSy (elektroniczne legitymacje studenckie), a ja - bilet jednorazowy. Ale trzymałem w ręce też swoją kartę miejską. Kontroler posiadał oczywiście czytnik do kart wbudowany w soczewki kontaktowe. Tak więc nie sprawdził ważności ani mojego bilety jednorazowego, ani karty miejskiej. A ja, jak głupi, za każdym razem kasuję bilet... (i to za każdym razem inny!)
Przy okazji składamy życzenia urodzinowe Bartkowi C., na urodzinach którego byliśmy wczoraj, oraz Gabrielowi, którego imprezę urodzinową gościliśmy dzisiaj.

Aha, zmienił się nam stan posiadania kotów. Pani Walewska już u nas zostaje, natomiast w ubiegłym tygodniu znalazł się dom dla Andromedy. Tym sposobem od paru dni mamy (tymczasowo) Jerbę, półtoraroczną burą kotkę. Jerba jest bardzo sympatycznym kotem, ale widać po niej, że pierwszy raz jest pod dobrą opieką, dostaje regularnie jedzienie, itd. Je bardzo łapczywie i stara się wyjadać Walewskiej z miski. Myślę jednak, że szybko się nauczy, że u nas oba koty dostają jeść regularnie i oboma kotami się opiekujemy. I że nic jej z naszej strony nie grozi. W każdym razie - ona też szuka stałego domu!