środa, 31 października 2007

Ciekawy ficzer Visual Studio 2005

Implementuję sobie klasę, która ma być singletonem. I chciałem się debuggerm podpiąć pod jej (oczywiście prywatny) konstruktor.


I mam wywołanie w taki sposób:
Klasa.Instance.Metoda();
I wiem, że to jest pierwsze (a wręcz jedyne) użycie tej klasy.

Debugger stoi tuż przed tym wywołaniem. I F11. I nic - jesteśmy już za konstruktorem.
I tak się męczę przez pół godziny, ustawiając nowe breakpointy, nowe Debugger.Break(). I nic.

Co się okazało?
Należało zamknąć okienko Autos. Bo Visual Studio, aby wyświetlić w tym okienku informacje o Klasa.Instance musiał wykonać get tej właściwości, przez co wywoływał ten prywatny konstruktor.

Myślałem, że nawet jeżeli VS tak robi, to złapie breakpointa w tym konstruktorze. A tu niespodzianka...

sobota, 27 października 2007

Fondue czekoladowe

Dzisiaj - z okazji wizyty u nas Anny Marii i Kuby - postanowiliśmy zafundować sobie fondue czekoladowe. Na które składały się 3 tabliczki czekolady i masa owoców. I które w połączeniu z kawą i różowym Carlo Rossi okazało się świetnym pomysłem na wieczór.

Wieczór - po bardzo pracowitym dniu. Czas od 8 do 16 spędziłem bowiem na uczestniczeniu w eXPerymencie. eXPeryment jest przedsięwzięciem informatycznym, realizowanym w ramach przedmiotu Lekkie metody wytwarzania oprogramowania, na którym mamy stworzyć coś korzystając z metodologii XP (extreme programming). Wszystko byłoby fajnie, gdyby nie to, że jutro również spotykamy się o ósmej... A w poniedziałek o 14. A za dwa tygodnie - znowu trzy dni zajęte... Jak to dobrze, że jutro ósma będzie o dziewiątej :)

Aha, no i mamy znowu drugiego kota. Nie jest to, niestety, nasz Brucek ukochany. Jest to Andromeda - kot przywrócony do świata żywych przez Anię. A od wczoraj mieszka u nas, chowa się za drukarką, fuczy na Walewską (z wzajemnością) i wygląda prześlicznie. Jak będzie jaśniej, to zrobię jej ładne zdjęcia.

I jeszcze wczorajszy film - Pora umierać. Byliśmy na nim w prawie pustym kinie (Sztuka) i - o dziwo - nie zobaczyliśmy przed nim ani jednej reklamy. A sam film... Uspokajający. Z długimi momentami ciszy. I kilkoma fajnymi dialogami, które jednak - jak stwierdziliśmy - gdyby było ich więcej, mogłyby za bardzo przyćmić to, co w filmie najważniejsze. No i wielkie brawa dla Danuty Szaflarskiej - bo był to właściwie film jednej aktorki... I był to jeden z naprawdę niewielu filmów, podczas którego miałem łzy w oczach. Bo... każdy może chyba może w Anieli znaleźć cząstkę swojej babci.

poniedziałek, 22 października 2007

No, wybraliśmy

I po wyborach. Nie napiszę, jak dwa lata temu Wyborcza, "aleśmy wybrali". Ale napiszę, jaką ciekawą przygodą były dla mnie te wybory.


W weekend byliśmy w Chęcinach świętować 25-lecie małżeństwa rodziców (gratulujemy!). W niedzielę wyjechaliśmy do Krakowa na rajd po komisjach wyborczych...
Najpierw tata - Czyżyny. Załatwił sprawę chyba w dwie minuty:)
Później ja i mama na Kurdwanowie - też zagłosowaliśmy szybko, no bo na co można czekać...
Później Iza... O, i tu był problem.

Po przybyciu o 1940 zobaczyliśmy niezły tłumek:
Okazało się, że już o 1920 zabrakło kart do głosowania. Mimo telefonów (podobno już od 1800) do centrali, kart nie dowieziono. W związku z tym spisano protokół:

A ja napisałem SMS do Gazety Wyborczej i uciąłem sobie krótką pogawędkę z panem dziennikarzem z tejże właśnie gazety :)

A o 2040 dowieziono karty i Iza mogła spokojnie zagłosować. (na zdjęciu grzeczna kolejka do głosowania)A co do wyników... Dobrze się stało, że PiS został odsunięty od władzy. Ciekawe, jaki ostatecznie wynik osiągnię Platforma - chodzi mi o ilość posłów, nie procenty. Czy będzie 231? Jeśli nie, to kto poprze rząd? Sądzę, że LiD mógłby go poprzeć - ale chyba by do niego wszedł. Ale od czego jest PSL? W tym momencie jest to najbardziej naturalny partner dla PO - startowali razem w wyborach samorządowych, razem rządzą w wielu gminach. A poza tym... PSL ma udział niemal w każdym rządzie od 18 lat :)

I wymietliśmy przystawki :) No i bardzo dobrze. Szkoda tylko, że w Sejmie partii jest... mało. Tylko cztery. Nie mówię, kto konkretnie powinien się tam jeszcze znaleźć, chodzi mi o samą ilość.

No i teraz tylko jedno - PO, nie zawalcie. Bo jak coś spierniczycie, to zemsta PiSu w następnych wyborach może być straszna.

piątek, 19 października 2007

Krótko

Krótko o sprawach bieżących:

Od ponad tygodnia mamy w domu tylko jednego kota. Brucek znalazł już swój dom na stałe. Dobrze, że tak się stało, ale... nam tak jakoś smutno. Nie mówiąc już o tym, że Walewska przez pierwsze trzy noce nie potrafiła zrozumieć, że nie ma już brata i że o godzinie 3 w nocy nikt się z nią bawić nie będzie. Ale na pocieszenie nauczyła się wskakiwać do zlewu. Świetnie.

Wybory. Pierwszy raz w życiu nie jestem pewien, że mój wybór to najwłaściwszy wybór. Pierwszy raz będę musiał oddać głos z pewnym wahaniem. Czy zagłosować bardziej z przekonaniem, czy mieć na uwadze to, żeby odsunąć władzę od władzy? Paskudna się ta polityka zrobiła...

Wino. Cantine pellegrino, marsala fine. Dostaliśmy je kiedyś od Adama i Marka. A ostatnio zakupiliśmy drugą butelkę. Tylko że... Adam powiedział, że w sklepie z winem w Carrefourze na Zakopiance butelka kosztuje około 20 zł; myśmy w Almie kupili je za złotych prawie 30. Czy ktoś może widział to wino w bardziej przystępnej cenie gdzieś w centrum miasta? Bo wyprawa na Zakopiankę po wino to dla nas zbyt wielka przygoda:)

piątek, 12 października 2007

Kolejna debata

Tuzk a Kaczor. Tusk a Kaczyński.
Myślałem, że napiszę relację podobną do tej ostatniej. Że wypiszę jakieś najciekawsze fragmenty. Ale... nie chce mi się. Bo to znowu nie jest żadna debata. Kaczyński mówi, jaka to III RP jest do do d..., a IV będzie dobra i bez układów. Tusk - że Kaczyński rządzi nieudolnie.
I co to ma dać?
I po co to opisywać?
Pierdoły, jednym słowem.
Jedno piwo nie wystarczy chyba do końca debaty. Albo sięgnę po drugie, albo po prostu wyłączę radio. Tfu!

wtorek, 9 października 2007

Indeks i...

Ufff. Właśnie wpisałem sobie do indeksu przedmioty na obecny semestr. Dokładnie 23 wpisy! Niektóre z przedmiotów mają po 3 wpisy - laboratorium, egzamin i magiczna Ocena Końcowa. Która to, nota bene, miała nas ominąć. I dotknąć tylko te roczniki, które zaczęły naukę po wprowadzeniu nowego regulaminu studiów. I tak się rzeczywiście stało - tak mają wszyscy studenci Wydziału EAIE. Z wyjątkiem Informatyki. Musimy być wyjątkowi.

W indeksie zostało mi wolnych 9 stron. Ciekawe, czy tym, którzy mają oceny końcowe od początku studiów, nie będę musieli doklejać sobie dodatkowych stron w indeksie :>

No i druga sprawa. Prawdopodobnie znamy już datę naszego ślubu. Ale jaka dokładnie ona jest - napiszę, jak ją ostatecznie potwierdzimy.

O sondażach wyborczych

Taki fajny link. Na śmieszno. Spodobało mi się :)

sobota, 6 października 2007

Fondue

Już po pierwszych testach. Polędwica wieprzowa i trzy sosy: cytrynowy, curry i koktajlowy. I chilijskie chardonnay Antares. Jednym słowem - pycha! A jaka zabawa! Serdecznie polecamy.

wtorek, 2 października 2007

Informatycy a informatyka

Czemu jest tak, że na innych uczelniach i innych kierunkach prowadzący może skontaktować się ze studentami za pomocą poczty elektronicznej? Czemu informatyk z Katedry Informatyki nie może studentom informatyki wysłać maila z informacją, że wykład się nie odbędzie? Czy naprawdę prościej jest wydrukować i wywiesić kartkę na drzwiach?

Film reklamowy PiSu (znowu...)

Przed chwilą został opublikowany nowy film PiSu. Z najsłynniejszym obecnie polskim aktorem o pseudonimie scenicznym "mordo ty moja".



Film nie wnosi absolutnie nic. Jest wyłącznie próbą ośmieszenie Platformy. Przepraszam, czy tak ma wyglądać kampania wyborcza? Że dwie główne partie będą tylko i wyłącznie się atakować, i to za pomocą argumentów absolutnie niemerytorycznych?

Nie wiem, która z tych partii nie ma pomysłu na kampanię. Ale na pewno nie jest to tylko Platforma.

Kwiatki Microsoftu

Piszę sobie kod. Z użyciem Windows Workflow Foundation. I chcę, żeby coś zostało zrobione w momencie, gdy usuwam obiekt. Znajduję więc metodę, która ma się wtedy wywołać. Uruchamiam. Nic. Dlaczego?

MSDN podaje dlaczego. Spójrzcie na sekcję "remarks":



PS Ponieważ Blogger jest be i nie wkleił mi dużego obrazka, jak chciałem, przytaczam treść "remarks":

Current implementation provides no functionality.

poniedziałek, 1 października 2007

Prezent

A, i dostaliśmy dzisiaj zestaw do fondue. Trzeba będzie w weekend wypróbować. A z książeczki z przepisami najbardziej spodobało nam się fondue czekoladowe. 400 g czekolady i szklanka likieru pomarańczowego. Brzmi pysznie!

Debata

Chciałem obejrzeć sobie debatę Kwaśniewskiego i Kaczyńskiego. Niestety, okazało się to niemożliwe. Serwis iTVP.pl zaczął otwierać strumień danych, ale nie bardzo mu się to powiodło. TVN24.pl wprawdzie pokazał mi obraz, i to nawet przez kilka minut, po czym zmilkł i wrócił z rozdzielczością kilkanaście na kilkadziesiąt... TOK FM nadaje przynajmniej w stabilny sposób...

Kaczyński musiał użyć jednego ze swoich ulubionych frazesów - że gospodarka się rozwija, i jest to "fakt oczywisty".
Kwaśniewski, odpowiadając na jedno z pytań, powiedział, że pewna rozmowa toczyła się podczas przygotowań do spotkania z prezydentem Federacji Rosyjskiej, a "Wy takich przygotowań nie robicie, bo nie macie takich spotkań". No i to jest fakt. Niestety.
Kaczyński powiedział, że podatki w wysokości 18 i 32% to w gruncie rzeczy podatek liniowy. Że 18% płacić będzie 98,7% Polaków. Może rzeczywiście? A 10 milionów obywateli w ogóle nie będzie płacić, bo ulgi będą na tyle wysokie. W to wątpię. Ale jeżeli to ma się stać namiastką podatku liniowego, to wszystko w porządku. Aha, PiS miał wprowadzić te dwie stawki w 2007 roku.

Kwaśniewski bardzo chwali wszystkich ministrów spraw zagranicznych - od Skubiszewskiego do Mellera - że to byli wielcy patrioci. Kaczyński ich atakuje. Cytując Bartoszewskiego mówiącego o Polsce jako o "brzydkiej pannie".
O, teraz ciekawe - za co każdy z nich chce pochwalić drugiego w polityce zagranicznej. Kwaśniewski żałuje każdej gafy, jaką popełnił, ale nie ma zamiaru się usprawiedliwiać, zwłaszcza że było ich niewiele jak na tyle lat urzędowania. A ceni Kaczyńskiego za "inteligencję i program polityczny, z którym się całkowicie nie zgadza". Kaczyński twierdzi, że Kwaśniewski nie ma prawa krytykować polityki rządu, zwłaszcza poza granicami. Ale ceni go za Ukrainę. Punkt dla Kaczyńskiego.
O, nowy bon mot Kaczyńskiego: "fakt empiryczny".
I "rozumiem, że siła moich argumentów jest taka, że pan nie może wytrzymać". Ładna riposta Kaczyńskiego.
Kwaśniewski: "To, co udało się osiągnąć w polityce zagranicznej, to wielka katastrofa".
Kwaśniewski: "Jaki jest pomysł na silną Polskę i co uzyskaliśmy?" "Przedłużenie Nicei o 10 lat". W sensie że co? Liczenie głosów w Radzie UE? Co i tak nie ma prawie znaczenia?
Kwaśniewski odpowiada, że jemu się wszystko udało - osiągnąć dobre stosunki ze wszystkimi sąsiadami. Ale Kaczyński upiera się przy tej Nicei...
Kaczyński uważa, że dopiero teraz Polska uzyskała pozycję kraju, z którym należy się liczyć. I "najpierw Moskwa, teraz Bruksela".

Kwaśniewski przypomina słynne obietnice Kaczyńskiego: że nie będzie premierem, gdy brat będzie prezydentem, że Marcinkiewicz to premier na 4 lata, że z Samoobroną żadnych układów... Kaczyński: "do koalicji zostaliśmy zmuszeni". Czyżby?
Kaczyński: "III RP to były południowe Włochy". A Kwaśniewski to capo di tutti capi?
Kaczyński będzie chciał dokonać zmian konstytucji, a do tego będzie mu potrzebna "część Platformy".
Kwaśniewski, jako chyba pierwsza osoba od bardzo dawna, powiedział, że jest za "prawem liberalnym".
I kłócą się o pierdoły, takie jak sądy 24-godzinne.
Kwaśniewski: "to jest najbardziej zdemoralizowany rząd: minister spraw wewnętrznych, szef policji, szef CBŚ, szef największej firmy ubezpieczeniowej mianowany przez prezydenta - wszystkim są stawiane zarzuty". Kaczyński: "to dowodzi, że jest to pierwszy rząd walczący z korupcją". Dobre.

Podsumowując - nic a nic z tej debaty nie wynikło. Kaczyński potwierdził, że jest niezłomny i zniszczy Układ. I że prowadzi fantastyczną politykę, zwłaszcza zagraniczną. Kwaśniewski nie powiedział nic konkretnego. Rozsądnie odpowiadał na pytania w duchu swojej polityki i polityki LiD-u. Ale momentami szło niemal na noże. Kto był lepszy? O ile Kaczyński mówił to, co zawsze i w każdej sytuacji, niezależnie od zadawanych mu pytań, to Kwaśniewski starał się jednak odpowiadać rzeczowo. Szkoda, że Kaczyński atakował Kwaśniewskiego osobiście - o ile Kaczyński uczestniczył tu jako premier i szef jednej z najbardziej popularnych partii, to Kwaśniewski nie powinien tu być rozliczany jako były prezydent.

Podoba mi się krótkie podsumowanie w TOK FM: "Kaczyński mówił do swojego elektoratu, Kwaśniewski mówił do wszystkich".