niedziela, 1 lipca 2007

Poimprezowo

Spotkanie klasowe nie za bardzo się udało. Tylko dwie osoby spoza grona, z którym i tak się czasami spotykam. Plus wychowawca. A tak to skład w zasadzie taki sam, jak na imieninach Piotrka.

Jeżeli tak ma wyglądać ewentualne spotkanie w pięciolecie matury, to ja dziękuję. Przy czym nie mam nic do zarzucenia organizacji, bo Gosia maila zapraszające na ten konkretny termin wysłała bodajże w kwietnie. To co, pozostałym należy wysłać imienne zaproszenie pocztą z rocznym wyprzedzeniem?

Za to dzisiaj przejrzałem sobie album ze zdjęciami wszystkich osób, które razem ze mną zdawały maturę. Coraz słabiej pamiętam twarz, coraz słabiej kojarzę osoby. Ale praktycznie wszystkich wspominam cieplej, niż sobie na to zasłużyli :) Po prostu kwestia czasu...

Z innej beczki. Dzisiaj w końcu - po całym zamieszaniu sesjowo-przeprowadzkowym - skończyłem oglądać 3. serię Battlestar Galactica. No, i wreszcie coś ciekawego do obejrzenia. I znowu zaskakujące zakończenia. No i w ogóle ten serial daje mi dużo radości. Bo jest to dobrze zrobione science-fiction. Z bardzo rozbudowaną częścią społeczną. I tylko trochę przeszkadza mi to, że słychać, jak myśliwce latają w kosmosie. No, ale nie każdy film musi być Odyseją kosmiczną.

I - ponieważ przeczytałem dzisiaj prawie 100 stron książki, takiej normalnej, do czytania, a nie podręcznika czy czegoś z Klasyki informatyki - to wróciłem też do oglądania Losta. Obejrzałem sobie dwa odcinki ze środka 3. serii. Ale nadal mnie nie zachwycają tak, jak robiły to odcinki z samego początku serialu! W każdym razie, Monika podczas ostatniej rozmowy na tyle rozpaliła moją ciekawość, że spróbuję jakoś dotrwać do końca tej serii.

2 komentarze:

veevaa pisze...

No bo srodkowe byly lekko sflaczale. Dwa ostatnie mi sie podobaly..

Rodrigo pisze...
Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.