poniedziałek, 23 lipca 2007

Chwilowa zmiana liczności rodziny

Od piątku zamiast we dwójkę, mieszkamy we czwórkę. Ja, Iza i dwoje kociąt.

Jest to tylko stan tymczasowym. Przez około dwa tygodnie będziemy się tymi kociakami opiekować, a później przekażemy je komuś, kto weźmie je już na stałe.

Sam nie wiem, jak się na to zgodziłem... Ale trudno. Już po fakcie. A koty już zaczęły używać swojej strasznej, pierwotnej zwierzęcej magii i wydają się być... śliczne. Więc tak - jest ich dwoje - on i ona, rodzeństwo, mają po dwa miesiące. Ona troszkę mniejsza i słabsza, więc on to wykorzystuje i rzuca się na nią, i bawi, i przygniata. On - co chwilę chce wyjść z łazienki i iść zwiedzać całe wielkie mieszkanie.

Najgorsze jest to, że te kotki zaczynają mi się podobać. I podoba mi się to uczucie, kiedy głaskane - mruczą. Ale to nie są nasze koty. Nasz kot zamieszka u nas dopiero po rejsie. No. Niemniej jednak te dwa to będą przecież pierwsze koty, jakie mieszkają u mnie w domu...

1 komentarz:

lotta pisze...

Mrau...Ale Wam fajnie! Nie dość, że macie zwierzę marki kot to jeszcze dwa od razu :)