poniedziałek, 18 czerwca 2007

Po przeprowadzce

Walka była to ciężka i nierówna. Nas dwoje. Samochód kombi. Trzy mieszkanie źródłowe i jedno docelowe. I jeden dzień na jej stoczenie.

Dzień zaczął się o godzinie 0545. Od pożyczenia samochodu. Następnie była walka w moim mieszkaniu. Z biurkiem. Z ciężką szafką z szufladami. I z upływającym czasem.

Poszczególnych walk w ten piątek było wiele. Żeby wspomnieć tylko o zakupach w Realu przed 2200 i o pani w kolejce przed nami, która kupowała (między innymi) 42 opakowania talerzy jednorazowych. O tym, że Red Bull rzeczywiście dodaje skrzydeł, a przynajmniej sprawia, że ma się siła w ogóle ruszyć. I o tym, jakie straszne są korki w Krakowie, zwłaszcza, jak się jedzie z kaktusem dyndającym za fotelem.

Dzień skończył się trochę po północy. Moim powrotem do domu (naszego!). Ogarnięciem wzrokiem obu pokoi i stwierdzeniem, że takiej kupy gratów w jednym miejscu nie widziałem jeszcze w życiu. Ale to jest trochę tak, jak pakowanie się na jacht. Na kei wydaje się, że tych objętość rzeczy przekracza dwukrotnie objętość jachtu. A później i tak się wszystko mieści. I u nas też się wszystko zmieściło. W sobotę wczesnym popołudniem dostępna już była nawet ścieżka sypialnia-korytarz-salon-balkon. Wieczorem pojawiła się nawet Przestrzeń.

Niestety, nie pojawił się jeszcze Internet. Otóż poprzednia lokatorka razem ze swoim przedłużaczem zabrała również i zasilacz do modemu. Dzisiaj zamierzam go odzyskać.

No a dzisiaj wspaniałe uczucie. Wstałem o tej godzinie, co zwykle w normalny dzień tygodnia. Wyszedłem z domu o tej godzinie, co zwykle w normalny dzień tygodnia. W pracy byłem o godzinę wcześnie, niż zwykle w normalny dzień tygodnia.

Podsumowując - impreza oblewalna odbędzie się jakoś na przełomie czerwca i lipca. Oczekujemy od wszystkich ładnych kartek z wakacji, co by mieszkanie można przyozdobić i w ogóle. I do zobaczenia. U Nas :)

1 komentarz:

Apricot Dweller pisze...

G R A T U L A C J E !