poniedziałek, 7 maja 2007

Taki sobie dzień...

...kiedy wszystko szło nie tak, jak trzeba.

Po kolei:

  • zgubiłem okulary (przeciwsłoneczne na szczęście, ze zwykłymi byłoby dużo gorzej). Już mam nowe. Ale nie mam też kilkudziesięciu złotych...
  • gafa w pracy. Ale nie opiszę, bo się wstydam.
  • nie ma jak przyjść na przystanek na minutę po odjeździe autobusu, za to aż 19 przed następnym. No, ale cóż, życie.
  • i w ogóle jakoś tak niefajnie.
Ale jutro będzie lepiej. Bo jutro nie ma poniedziałku, i to podługoweekendowego!

Brak komentarzy: