środa, 16 maja 2007

Łowcy głów

Wczoraj (a może przedwczoraj?) zadzwonił do mnie (do pracy!) pan z pewnej firmy. Jak się okazało, firma ta świadczy usługi w zakresie HR (bardzo modny skrót, którego nie znoszę). Chciał zaproponować mi pracę… Niestety, nie powiedział, dla kogo. Powiedział tylko, że w Warszawie.

A ja pytam, czy skoro ten pan postarał się znaleźć numer telefonu do mnie do pracy, to czy nie mógł sobie sprawdzić, czym ja się obecnie zajmuję? To nie jest takie trudne – mam swój profil i w LinkedIn, i w GoldenLine, i w obu tych miejscach jest wyraźnie napisane: studia na AGH od 2003. A że nie jest napisane "do", to chyba łatwo się domyślić, że trwają one nadal, nie? Poza tym, trochę to dziwnie dzwonić do kogoś w pracy i proponować mu inną pracę. I co, ja mam sobie z nim spokojnie rozmawiać w obecności mojego szefa? Trochę śmiesznie.

No ale. Żeby nie było, ma to w sobie pewne pozytywne cechy. Rynek informatyków jest w Polsce wysoce nienasycony. A to oznacza, że póki co, pracy nie zabraknie, a doświadczenie zbierane teraz w przyszłości zaprocentuje (ładnie to zabrzmiało).

Brak komentarzy: