poniedziałek, 1 lutego 2010

Trzeci Świat w XX wieku

Wpis będzie gorzki, bo jestem przeziębiony, a w dodatku zły.

Potrzebowałem skorzystać z usług lekarza opłacanego przez NFZ. Umówiłem się doń trzy tygodnie temu - dzisiaj był pierwszy dogodny termin. Niestety, zapomniałem, że Polska leży w połowie XX wieku i żeby z takiej usługi skorzystać, muszę spełnić następujące warunki:

  • muszę posiadać ze sobą papierową legitymację ubezpieczeniową;
  • w tej legitymacji musi być pieczątka z mojej firmy z datą nie starszą niż jeden miesiąc (słownie: 1 miesiąc).
Niestety, nie spełniałem żadnego z tych warunków, przez co zostałem wpisany na następny wolny termin - za dwa tygodnie. Oczywiście, mógłbym zostać przyjęty prywatnie. Ale nie po to gotuję się za każdym razem czytając dane wypłaty, żeby płacić za coś, za co już zapłaciłem.

Ja naprawdę nie wymagam, żeby jedynym dokumentem, jakim muszę się posługiwać, był tylko dowód osobisty. I żeby działał on u każdego lekarza, bez podbijania co miesiąc, i jeszcze żeby mógł służyć jako EKUZ. Ale czy to taki problem, żeby w każdym gabinecie lekarskim znalazł się terminal systemu, w którym po wpisaniu mojego numer PESEL, wyświetliłyby się dane mojego ubezpieczenia?

Moje rozgoryczenie ładnie komponuje się z dzisiejszym artykułem, w którym piszą, że komputeryzacja ZUS kosztowała już 3 mld złotych (słownie: 3 000 000 000 zł). I co? I nic.

Dopisane: Uświadomiłem sobie, że i tak jestem w komfortowej sytuacji - pracuję w firmie, która obsługę kadr prowadzi w Krakowie. Co by było, gdybym legitymację ubezpieczeniową musiał wysyłać do Warszawy przed każdą wizytą u lekarza?

niedziela, 24 stycznia 2010

Podgórze zimą

Dzisiaj drugi spacer. Po pewnymi względami - ciekawszy. A to dlatego, że wziąłem ze sobą teleobiektyw oraz dlatego, że było -16 stopni. Rozgrzewanie się po powrocie było długie.





Podgóre - zimą

poniedziałek, 18 stycznia 2010

Zimowe Podgórze i KL Płaszów

Zdjęcia z niedzielnego, zimowego spaceru po Podgórzu i po terenie obozu KL Płaszów. Zapraszam.






Podgórze - KL Płaszów zimą

wtorek, 29 grudnia 2009

Cinema City - bilety ulgowe

Tak się już to koleje mojego życia potoczyły, że muszę wszędzie kupować bilet normalny. Cóż. Ale czasami najdzie człowieka ochota, ba! potrzeba, by nabyć bilet ulgowy, a dokładniej - studencki. Taka też sytuacja przytrafiła mi się wczoraj, kiedy zamierzałem dla grupy znajomych kupić bilety do kina.

Wybieramy się na film "Avatar" do kina Imax. Na początku chciałem bilety zarezerwować i odebrać przed seansem, jak zresztą robię zwykle. Teraz okazało się to być niemożliwe, gdyż na ten konkretny film bilety należy odebrać na 48 godzin przed projekcją. Po krótkich obliczeniach doszedłem do wniosku, że w poniedziałek rano biletów na wtorkowy wieczór już nie kupię. No to do kina.

Pierwszy raz od niepamiętnych czasów: a) mam urlop; b) byłem w kinie w poniedziałek rano. Ale czym byłoby Cinema City bez kolejki do kasy (jedynej)? Ustawiłem się grzecznie i kiedy doszedłem do okienka, poprosiłem o cztery bilety normalne i trzy studenckie. Na co pan odpowiedział: "To poproszę trzy legitymacje". Niestety, nie posiadałem ani jednej. Pan zaczął cytować mi artykuł piąty regulaminu kina, że kupując bilety muszę posiadać tyle legitymacji, ile biletów ulgowych nabyć pragnę. Bardzo nie spodobała mi się taka sytuacja, bo skoro nie da się zarezerwować biletów, to chciałbym je przynajmniej kupić! Poza tym co komu po okazywaniu legitymacji przy zakupie, skoro liczą się osoby, które wejdą na salę?

Poszedłem więc do zarządcy kina, wyłuszczyłem pani swój problem i czekałem na werdykt. Pani najwyraźniej była zdziwiona, że ktoś nie zrezygnował po usłyszeniu "nie" od biletera, więc powiedziała, że ona jednorazowo wyraża zgodę, abym zakupił trzy bilety studenckie bez posiadania trzech legitymacji.

Bilety nabyłem. O wrażeniach z filmu - później.

PS Przeprowadziliśmy się już wszyscy! My i cała zwierzyna.

środa, 25 listopada 2009

Podział Krakowa na dzielnice

Kiedyś (1973-1991) było prosto - dzielnice były cztery, biura urzędu miasta - dwa. Teraz sprawa jest nieco bardziej skomplikowana - oficjalnie (samorządowo) Kraków podzielony jest na 18 dzielnic, biura urzędu miasta są trzy. Tyle teorii - jak to wygląda w praktyce?

Wymeldowanie/zameldowanie - okazuje się, że rozpatrywane jest względem starego podziału dzielnicowego. Na pytanie pani z urzędu: "Czy chce pan zameldować się w tej samej dzielnicy, z której wymeldowuje się pan" odpowiedziałem "nie" - bowiem wymeldować chciałem się z dzielnicy XI (Podgórze Duchackie), a zameldować w dzielnicy XIII (Podgórze). Dla tej pani jednak obie te dzielnice (jak i dzielnica X - Swoszowice - skąd wymeldowywała się Iza), to jedno i to samo - Podgórze.
Aha, tę sprawę załatwia się w biurze urzędu miasta przy Wielickiej. Podobnie jak dowody osobiste. Ale już nie prawo jazdy - po to trzeba pofatygować się na Powstania Warszawskiego.

Natomiast niesamowicie ciekawy podział występuje w urzędzie miasta jeśli chodzi o podatek od nieruchomości. Na szczęście dla nieruchomości położonych w Podgórzu (tym w sensie starego podziału) sprawy z tym związane załatwia się przy Wielickiej. Na stronie internetowej podane jest, że w pokoju 406. Wchodzimy więc do pokoju 408. "Dzień dobry, my w kwestii podatku od nieruchomości." "A jaka dzielnica?" "Podgórze." "To pokój 420". Idziemy do pokoju 420. "Dzień dobry, my w kwestii podatku od nieruchomości." "A jaki adres?" "Wielicka tyle a tyle." "To pokój 406." "Ale tu u pana na drzwiach jest napisane, że Podgórze..."

Na szczęście pan, który udzielił nam tej odpowiedzi był na tyle miły, że pomógł nam wypełnić formularz oraz odpowiedział nam o tym, dlaczego w tym wydziale kwestie przypisania do dzielnic są jeszcze inne, niż wszędzie indziej. Otóż chodzi o to, żeby każdy urzędnik miał podobną ilość adresów pod swoim zarządem. I że ich podział nie pokrywa się w ogóle z podziałem historycznym. I dlatego on ma sobą, owszem, i ulicę Wielicką, ale numery do 52, i do tego parzyste. Numery po drugiej stronie należą już - według nich - do Woli Duchackiej (sic!).

Tak więc mimo istnienia w Krakowie osobnych dzielnic Podgórze (XIII) i Podgórze Duchackie (XI) my zostaliśmy zaklasyfikowani i do Podgórza, i do Woli Duchackiej. Obywatelu, orientuj się.

Nowy blog - technologie osobno

Dzisiaj postanowiłem, że z mojego bloga wykiełkuje odnoga - kwestie specjalistyczne, dotyczące informatyki, programowania, User Experience, Interaction Design i tym podobnych nudnych rzeczy publikowane będą na nowym blogu pod adresem ux.wasielak.eu. Nie zdecydowałem się jeszcze, czy artykuły będę przeklejać też tutaj, czy ten blog pozostanie wyłącznie na sprawy prywatne.

W każdym razie - zapraszam.

piątek, 13 listopada 2009

World Usability Day Tour de Pologne '09


Pod tą długą nazwę kryje się mini-konferencja, w której miałem okazję dzisiaj uczestniczyć. Na stronę wydarzenia trafiłem przypadkiem kilka dni temu, ale pomyślałem sobie, że, czemu nie, przejdę się i zobaczę.

Niestety, żałuję.

Dlaczego:
  • Na stronie internetowej nie było napisane wprost, jaki będzie poziom wykładów. Napisanie, że impreza przeznaczona jest dla "osób zainteresowanych tą tematyką" mówi trochę za mało. Szkoda, że nie zostało napisane, że głównymi odbiorcami są studenci (znaczna większość obecnych na sali).
  • Marne przygotowanie techniczne.
  • Uczestnicy przerywali prelegentom w połowie zdania (sic!) i zwracali się do nich na "ty".
  • Uczestnicy gustowali w zadawaniu pytań na zasadzie "ja bym to zrobił lepiej" - tak, tego typu pytania też były zadawane w pół zdania - przez co jeden z wykładów trwał o połowę dłużej, niż powinien.
Plusy:
  • Jedna ciekawa prezentacja (szkoda, że była ostatnia).
  • Spotkałem dwóch dawnych kolegów.
Kiedy zobaczyłem stronę o tym wydarzeniu, bardzo zapaliłem się do tego pomysłu. Pomyślałem wręcz, że może w przyszłym roku spróbowałbym się w to włączyć. Po dzisiejszym dniu odnoszę się do tego raczej z rezerwą.