poniedziałek, 13 września 2010

Szansa na wysterylizowanie 100 kotek

Zdecydowaliśmy się jako Fundacja na Rzecz Ochrony Zwierząt zgłosić swój projekt w konkursie Pomysł na Małopolskę.



Nasz pomysł jest tutaj:
http://linki.podjednymdachem.org/pomysl

Głosować można do 15 września, więc trochę czasu jest, choć niewiele.

Co do samego pomysłu - przeczytaliśmy uważnie to, co jest podstawą konkursu: aktualizowaną strategię Małopolski oraz wyzwania strategii, i zaproponowaliśmy coś, co naszym zdaniem ma szanse u Jury, które będzie oceniało pomysły po etapie głosowania internautów. Jednocześnie nasza propozycja jest zgodna z wartościami, które są dla nas ważne. Sądzimy, że Małopolska 3E może przypaść do gustu oceniającym, a przy tym może być sensownym pomysłem na promowanie etycznego i odpowiedzialnego stosunku do środowiska i zwierząt domowych i gospodarskich. Naszym zdaniem to bardzo realna propozycja, zarówno pod względem oceny samego pomysłu, jak i jego szans na wygraną w konkursie.

Całość ewentualnej nagrody przeznaczymy na realizację Operacji Zabieg! 10.000 złotych w całości na sterylizacje. Tylko pomyślcie ile kocich losów może to zmienić na lepsze!
To w końcu szansa na 100 wysterylizowanych kotek, a więc 1000 umierających kociąt mniej.

Każdy głos się liczy!

Prosimy o Wasze poparcie - dajcie znać swoim rodzinom, znajomym, przyjaciołom:) 10.000 na sterylizacje kotów czeka!:D

wtorek, 13 kwietnia 2010

Emocje

Do dzisiaj wszystko było jasne, uczucia były klarowne, zdania były jednomyślne. Tragedia. Szok. Dramat. Żal.

Kaczyński był też moim prezydentem, chociaż nie poparłem go w wyborach. Ba, nie popierałem go w wielu jego działaniach później.

Ale byłem pozytywnie zaskoczony, że znikła wrogość, znikły docinki, wszyscy stanęli na wysokości zadania. Również ci, którym z Kaczyńskim nie było po drodze. Kwaśniewski, Wałęsa, Żakowski w Polityce. I wszyscy - z drobnymi wyjątkami - podzielali pogląd, że o zmarłych nie mówi się źle, a ich oponentów się nie krytykuje. I że  szanuje się powagę sytuacji. I żałobę.

Niestety dzisiaj te drobne wyjątki dramatycznie zwiększyły swoją objętość. Dzisiaj, kiedy padła - i ostatecznie została zaakceptowana - decyzja o pochówku prezydenta na Wawelu, z jedności pozostało wspomnienie. Dziś podniesiony został konflikt, że pogrzeb odbędzie się w tym samym Krakowie, który dyskutował (i plakatował się), aby nie przyznać mu honorowego obywatelstwa Krakowa. Dzisiaj Internet zaroił się od dyskusji, dlaczego Kaczyński zasługuje na pochowanie przy Piłsudskim i dlaczego absolutnie nie powinien tam się znaleźć. Dziś nie działa argument, że nie atakuje się krytykujących, nie atakuje się nikogo; dziś znowu jest poczucie absolutnej racji.

Dziś nie słucha się już głosów, które wzywają do opamiętania, do poczekania, do wstrzymania emocji. A mnie jest zwyczajnie żal, że takie głosy się pojawiły. Że musiały się pojawić.

Mam swój pogląd na temat miejsca złożenia ciała prezydenta. Ale nie zamierzam o to wojować. A na pogrzeb pójdę. Bo zginął nie tylko Lech Kaczyński - zginął Prezydent Rzeczypospolitej.

środa, 31 marca 2010

1% podatku dla Fundacji Pod Jednym Dachem

Wszystkich, którzy nie rozliczyli jeszcze podatku za rok 2009, chciałbym poinformować o możliwości przekazania 1% podatku na rzecz Fundacji na Rzecz Ochrony Zwierząt "Pod Jednym Dachem".

Jeżeli chcielibyście przekazać Fundacji 1% podatku, wystarczy że w rozliczeniu wpiszecie:

  • Nazwa OPP: Międzynarodowy Ruch na rzecz Zwierząt - VIVA! 
  • Numer KRS: 0000135274 
  • Cel szczegółowy: Pod Jednym Dachem 
Będziemy niezmiernie wdzięczni za każdą pomoc. Zapraszamy również serdecznie na naszą stronę internetową podjednymdachem.org.

środa, 10 marca 2010

Fundacja Pod Jednym Dachem

Stało się.
Dnia 1 marca 2010 podpisaliśmy akt fundacyjny


Fundacji na Rzecz Ochrony Zwierząt 
"Pod Jednym Dachem"
O szczegółach nie będę tu pisać; w tym celu odeślę na stronę internetową fundacji: www.podjednymdachem.org (RSS).


Fundacja jest na etapie rejestracji, więc nie możemy jeszcze przyjmować bezpośredniej pomocy. Jeżeli jednak chcesz pomóc albo wyrazić swoją sympatię - odwiedź naszą stronę albo nasz wątek na forum miau.pl.

Dopiero zaczynamy. Jest nas sześcioro, ale zapewniamy - będzie się działo!

poniedziałek, 15 lutego 2010

Trzeci Świat w XX wieku - post scriptum

Dzisiaj udałem się na kolejną wizytę do tego samego lekarza. Oczywiście uzbroiwszy się w legitymację ubezpieczeniową ze wszystkimi możliwymi pieczątkami. Wizyta znowu nie doszła do skutku, ale tym razem nie z winy strasznego systemu. Tego lekarza akurat dzisiaj nie było.

Moja następna próba w czwartek. Co się stanie wtedy?

poniedziałek, 1 lutego 2010

Trzeci Świat w XX wieku

Wpis będzie gorzki, bo jestem przeziębiony, a w dodatku zły.

Potrzebowałem skorzystać z usług lekarza opłacanego przez NFZ. Umówiłem się doń trzy tygodnie temu - dzisiaj był pierwszy dogodny termin. Niestety, zapomniałem, że Polska leży w połowie XX wieku i żeby z takiej usługi skorzystać, muszę spełnić następujące warunki:

  • muszę posiadać ze sobą papierową legitymację ubezpieczeniową;
  • w tej legitymacji musi być pieczątka z mojej firmy z datą nie starszą niż jeden miesiąc (słownie: 1 miesiąc).
Niestety, nie spełniałem żadnego z tych warunków, przez co zostałem wpisany na następny wolny termin - za dwa tygodnie. Oczywiście, mógłbym zostać przyjęty prywatnie. Ale nie po to gotuję się za każdym razem czytając dane wypłaty, żeby płacić za coś, za co już zapłaciłem.

Ja naprawdę nie wymagam, żeby jedynym dokumentem, jakim muszę się posługiwać, był tylko dowód osobisty. I żeby działał on u każdego lekarza, bez podbijania co miesiąc, i jeszcze żeby mógł służyć jako EKUZ. Ale czy to taki problem, żeby w każdym gabinecie lekarskim znalazł się terminal systemu, w którym po wpisaniu mojego numer PESEL, wyświetliłyby się dane mojego ubezpieczenia?

Moje rozgoryczenie ładnie komponuje się z dzisiejszym artykułem, w którym piszą, że komputeryzacja ZUS kosztowała już 3 mld złotych (słownie: 3 000 000 000 zł). I co? I nic.

Dopisane: Uświadomiłem sobie, że i tak jestem w komfortowej sytuacji - pracuję w firmie, która obsługę kadr prowadzi w Krakowie. Co by było, gdybym legitymację ubezpieczeniową musiał wysyłać do Warszawy przed każdą wizytą u lekarza?

niedziela, 24 stycznia 2010

Podgórze zimą

Dzisiaj drugi spacer. Po pewnymi względami - ciekawszy. A to dlatego, że wziąłem ze sobą teleobiektyw oraz dlatego, że było -16 stopni. Rozgrzewanie się po powrocie było długie.





Podgóre - zimą